piątek, 1 maja 2009

... i Znajomi (2)

Neo

Neo jest golden retrieverem, zupełnie jak Leon. Rezyduje w Kurorcie razem z kol. K. Ma wielkie szczęście posiadać do swej dyspozycji przydomowy ogródek, po którym gania ze swoim przyszywanym kuzynem z pierwszego piętra. Kiedy kol. K. wyrusza wypełniać obowiązki służbowe w Stolicy, Neo jedzie na kolonie do dziadków (;-), u których może liczyć na długie i wyczerpujące spacery po cisowskich lasach.

Niusia

Niusia jest taką samą szczęściarą jak Neo, bo też ma do swej dyspozycji przydomowy ogródek. Niusia jest dużym, białym psem. Wyglądem przypomina trochę złe psy zaciskające swe szczęki na pierwszej napotkanej ofierze. Xmas_eve nie zna Niusi zbyt blisko, ale sądzi, że Niusia wcale nie zaciska szczęk na ofiarach i jest bardzo sympatyczną osobą. Niusia została znaleziona przez koleżankę z Organizacji, która, nie mogąc jej zatrzymać, ogłosiła ją w organizacyjnym intranecie w celu znalezienia odpowiedzialnej rodziny adopcyjnej. Rodziną tą zostali kol. G. i kol. M. Swego czasu były plany, by doadoptować Niusi brata w postaci Teofila, jednak spaliły one na panewce, z różnych powodów. Wieść niesie, że w międzyczasie Niusia zakumplowała się z kotem sąsiadów, który wizytuje jej przydomowy ogródek.

Figa


Figa, zupełnie jak Niusia, została znaleziona przez kolegów z Organizacji i pilnie potrzebowała rodziny adopcyjnej. Została zaadoptowana przez gapminded. Xmas_eve uświadomiła sobie właśnie, że chyba nigdy nie widziała Figi na żywo. Zna ja tylko z opowieści i historii blogowych. Z tych żródeł wie, że Figa musiała mieć traumatyczne przeżycia w swoim „poprzednim życiu” i nie przepadała za chłopakami (miejmy nadzieję, że już jej przeszło). Figa lubi śnieg. Specjalnie zamawia go tam u góry, nawet jeśli na świecie panuje już pora roku, w której śnieg padać nie powinien. Ponadto Figa lubi polować na kraczące ptaki. Zaczaja się na nie w gdyńskich lasach.

I na koniec, kotów troje, chociaż to zupełnie inna trójca, niż ta już czytelnikom znana.

Lusia

Lusia jest dość tajemniczą postacią, co zresztą widać na załączonej fotografii. Lusia mieszka z kol. I. w pięknej części Wrzeszcza. Ze swego balkonu ma widok na dachy wrzeszczańskich kamienic. Lusia żyła sobie spokojnie, mając absolutnie na wyłączność swoją Opiekunkę, aż do dnia, w którym Opiekunka znalazła Bazyla.

Bazyl

Bazyl pojawił się pewnego dnia na drodze kol. I., która akurat udawała się na weekendowy spacer. Był mały, chory i prawie nie widział na oczy. Zupełnie jak kot Felicjan. I tak jak Felicjan miał szczęście, że został w porę znaleziony w krzakach przez psa Niuńka, tak nad Bazylem kocia Opatrzność czuwała i kazała mu wytoczyć się z przydrożnych krzaków we właściwym momencie. Bazyl zamieszkał z kol. I. i Lusią, wyzdrowiał i z czasem przerósł Lusię o na oko dwa rozmiary. Bazyl jest kotem wyjątkowej urody, co widać na załączonym zdjęciu.
...
Mraus

Mraus jest kotem, którego xmas_eve widziała przelotnie raz w życiu, ale zna jego historię z opowieści kol. I. i kol. M. Mraus mieszka w domu z ogrodem w Sopocie Kamiennym Potoku. Kiedyś mieszkał w innym domu przy tej samej ulicy, ale jego poprzedni Opiekunowie (jeśli można ich w ogóle tak nazwać) wyprowadzając się, zapomnieli zabrać go ze sobą. Mraus błąkał się więc po ulicy, w pobliżu swojego dotychczasowego domu, czekając na nich. Zaprzyjaźnił się z kotami kol. M., która mieszka po sąsiedzku. Przychodził razem z nimi do ich domu, załapywał się na coś do jedzenia i wracał na ulicę. Nad Mrausem też czuwała kocia Opatrzność. Pewnego dnia kol. M. postanowiła go adoptować. Mraus zamieszkał ze swoim przyjaciółmi, których do tej pory tylko odwiedzał.
Niektóre koty to mają szczęście, prawda?

Jeśli xmas_eve coś pokręciła w powyższych historiach, to z góry przeprasza i prosi o sprostowanie w komentarzach. Prosi też Opiekunów i Państwa opisanych bohaterów o przesłanie brakujących zdjęć.

:-)

4 komentarze:

  1. dziękujemy za zaliczenie nas w szacowny poczet :) zdjęcie doślemy, tylko musimy wybrać jakieś reprezentacyjne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ot, tak, zapomnieli ?! O Mrausie ?

    OdpowiedzUsuń
  3. No wlasnie wydaje mi się, że "zapomnieli" to nie jest właściwe słowo. Myśle, ze oni go po prostu porzucili.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niusia mówi, że się nie zakolegowała tylko on przestał uciekać, a nie będzie siary robić i go tak na widoku zagryzać.

    Ale ogólnie cieszy się i pozdrawia.

    OdpowiedzUsuń