czwartek, 20 sierpnia 2009

Kocia trawa

Xmas_eve miała dziś po pracy interes w Oliwie i przy okazji wpadła do sklepu Okaz na Wita Stwosza, gdzie zaopatruje Koty w jedzenie. Okazało się, że w ofercie była dziś kocia trawa w wersji wyrośniętej. Ponieważ z Kotów Trojga tylko Stef spożywa trawę, podczas gdy reszta trawę olewa, xmas_eve nie kupiła im trawy. Kupiła za to jeden egzemplarz dla Gapy kol. E, a drugi dla Fela Pana T. (oba na zamówienie).

Po przyjściu do domu okazało się, że zainteresowanie, jakim cieszy się trawa w doniczce, przechodzi ludzkie pojęcie (bo bynajmniej nie kocie). Trawa jest obwąchiwana, gryziona, szarpana, szuka się w niej czegoś, niektórzy nawet gniotą ją głową. W związku z tym trawa dla Gapy musiała zostać ewakuowana na regał, żeby do jutra jeszcze była. Trawa dla Fela została na pastwę kotów, które w liczbie sztuk trzech się do niej przyssały.

A xmas-eve jutro znów uda się do Okazu. Na ladzie była jeszcze jedna doniczka, może się do jutra ostanie.

4 komentarze:

  1. Ładny okaz! Nigdy nie próbowałem, znaczy, kot mój nie próbował. Koperek, szczypiorek, takie tam to z chęcią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecamy. Koty za tym przepadają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm.. Z tego co powiedział mi gugiel to jest trawa.. Zwykła trawa? Taka zwykła? Koty się po niej nie zachowują dziwnie? :)

    Ostatnio widziałem gdzieś podobny wynalazek - kociemiętka. Wikipedia powiedziała, że zawiera kocie feromony... No no no...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocia trawa nazywa się Cyperus zumula. A kocimiętka to Nepeta cataria. A ta trawa, o której myślisz, szanowny w.p. to chyba Cannabis sativa. Nieprawdaż? :D

    OdpowiedzUsuń