wtorek, 29 grudnia 2009

Kotów przerwa ... sprostowanie

Sprostowanie dotyczy choinki. Otóż dziś rano xmas_eve wstała, otworzyła drzwi do dużego, włączyła choinkę, jak to robi codziennie rano, póki ciemności za oknem, po czym udała się do swoich spraw.

Gdy była w trakcie malowania prawego oka usłyszała trzask, brzdęk i ujrzała ciemność w dużym. Przeczuwając najgorsze, czyli choinkę leżącą bez życia na podłodze, pobiegła do dużego, zapaliła światło ... Choinka na szczęście stała, ale połowa bombek wraz z gwiazdą i ściągniętą połową sznura z lampkami wyrwanego z przedłużacza leżała wśród obsypanych niemal doszczętnie igieł.

Sprawca incydentu, Teofil, stał obok na ugiętych łapach i obwąchiwał gwiazdę. Okoliczności, w jakich incydent miał miejsce, pozostają nieustalone. Wiadomo jedynie, że chwilę wcześniej Teofil dostał głupawki na widok otwartego balkonu i biegał jak oszalały po mieszkaniu. Czy wskoczył z radości na choinkę, to już tylko on mógłby powiedzieć. Chyba się jednak do tego nie kwapi.

:-/

niedziela, 27 grudnia 2009

Kotów przerwa świąteczna

Większą część przerwy świątecznej Koty spędziły na fotelu ...



... przeważnie w konfiguracji "Stefek na górze, Teofil na dole" ...



(na tym zdjęciu w tle firanka poszarpana przez biedronkę)

... chyba, że akurat przebywały w pobliżu choinki, co widać na tym, marnej jakości zdjęciu:



Jeśli chodzi o choinkę, to obyło się bez ekscesów opisywanych przez innych bloggerów. Choinka nie została przez Koty uznana za obiekt zdatny do wspinania, może dlatego, że, jak widać na zdjęciu, jest dość gęsta. Poza tym, Koty są chyba za duże, by wspinać się na tę niewielką choinkę.

Nie było też lamet, anielskich włosów, ani łańcuchów, niczego, co Koty mogłyby wchłonąć do przewodu pokarmowego. Czerwone bombki, złote bombki, jedne i drugie plastikowe, do tego lampki, anioł i gwiazda.

Parę razy została zdjęta jedna z trzech największych bombek, w Wigilię przeturlano ją pod stolik, gdzie następnego dnia została znaleziona, przeturlana na środek pokoju i ciągana czule za sznureczek. Aniołek siedzący na szczycie choinki, zanim tam bezpiecznie trafił, został wywleczony z szafki RTV i przeczołgany po pokoju. Oprócz tego Koty regularnie dbały o to, by choinka zrzuciła trochę igieł, zwłaszcza z dolnych partii. Ale w sumie to nie Kotów wina, choinka jest sobie sama winna, udaje choinkę rosnąca w doniczce, z korzeniem, a sypie się, jakby została ścięta dwa tygodnie temu i stała od tego czasu o suchym pieńku.

Pierwszego dnia Świąt Teofil udał się ze świąteczną wizytą do Felicjana, ale już nazajutrz wrócił, bo Felicjan na widok gościa przestał jeść, a Stefek cały czas bez Teofila spędził przyklejony do xmas_eve. Po powrocie Teofil dostał od Stefka ochrzan oraz parę razy przez łeb.

Dziś wszystko wróciło do normy. Tegoroczne Święta Koty uznają za w miarę udane. I za zamknięte.

sobota, 26 grudnia 2009

Jak podać kotu dwie tabletki?

Każdy kociarz i nie tylko zna anegdotę o podawaniu kotu tabletki. I każdy wie, że łatwe zadanie to nie jest. Tymczasem xmas_eve odkryła właśnie doskonałą i jak na razie niezawodną metodę bezstresowego podawania Kotu Stefkowi nie jednej, a dwóch tabletek.

W tym celu trzeba dysponować wyśmienitym pasztetem świątecznym, wyprodukowanym przez Pana T. Pasztet ten można formować w zgrabne kulki. Do jednej kulki pakuje się relanium, do drugiej jedną czwartą cipronexu, a następnie podaje się obie kulki, najpierw jedną, potem drugą, delikwentowi, który chwilę wcześniej zdradził dużą skłonność do świątecznego pasztetu. Kulki znikają w paszczy, a zainteresowany nawet nie zauważa, że coś w nich przemycono.

:-)

środa, 23 grudnia 2009

Relanium

Bzzzz ... bzzzz ... golarka jeździ po brzusiu Stefka i goli miejsce do badania USG. Stefek, po ponad godzinnym oczekiwaniu na swoją kolej, nie jest zbytnio zachwycony, ale xmas_eve jest szczęśliwa, że udało się jej dowieźć Stefka do Doktora R. z w miarę pełnym pęcherzem tak, by USG mogło się odbyć. Stefek bowiem znowu zredukował ilość sików dziennie do dwóch. Wstawiany wieczorem na siłę do kuwety odstawiał cyrk, łącznie z drapaniem i gryzieniem ręki, która karmi. Dlatego xmas_eve postanowiła zawieźć go do Doktora R. zwłaszcza, że gdyby coś działo się podczas przerwy świątecznej, mógłby to być spory problem.

Doktor R. uruchomił aparat USG, nażelował Stefkowy ogolony brzuszek i przytknął do niego sondę. Pojeździł nią chwilę, po czym rzekł:
- Trzeba mu będzie dawać relanium.
Xmas_eve zafrasowała się nieco i zapytała:
- A co tam widać, na obrazku?
Doktor R. odparł:
- Zapalenie pęcherza. Nie ma kamieni, jest trochę osadu, ale kamieni nie ma.

Mhm, pomyślała xmas_eve jednocześnie zastanawiając się, czy dobrze się jej zdaje, że relanium bierze się na nerwy, nie na zapalenie pęcherza. Sama co prawda nigdy nie brała relanium, ale znała takich, którzy brali, ewidentnie na nerwy.

Po badaniu Dr. R. nakreślił swoja teorię. Że Stefek jest za młody na takie zapalenia i że podłoże wstrzymywania moczu w pęcherzu, co sprzyja infekcji, może być psychiczne. No ale jak to, psychiczne, przecież Stefek jest najgrzeczniejszym i najbardziej przyjaźnie nastawionym do świata kotem na świecie właśnie, z nikim nie zadziera, nie wszczyna awantur, jest ugodowy.

- No, może właśnie jest wycofany - powiedział Dr. R. i zapytał, jak się Stefkowi układają relacje z Teofilem.
- Bardzo dobrze, kumplują się - powiedziała zgodnie z prawdą xmas_eve.
- A z Dzidką?
- No, Dzidki nie ma, wyprowadziła się na trochę...
- To może tutaj właśnie jest przyczyna - zamyślił się Dr. R.

Ale, że jak, że niby Stefek tęskni za Dzidką?

------------------------------- *** ----------------------------------

Tak więc Stefek będzie brał antybiotyk oraz relanium i wąchał Feliwaya z kontaktu. Po Nowym Roku kontrola. Dzidka na razie zostaje tam, gdzie jest.

niedziela, 20 grudnia 2009

Zapachy

Dziś xmas_eve udało się wywieźć psa Niuńka do nadmorskiego lasu i zrobić mu tam porządną przebieżkę. Niuniek załatwił wszystkie swoje sprawy, ani razu nie uciekał, łapał śnieg, poszczekał, a nawet ponosił trochę patyczek. Jednym słowem, udany spacer.

W drodze powrotnej plan był taki, że wstępują na chwilę do Mamy. Pod blokiem nie było gdzie zaparkować, jedyne miejsce było pięć klatek dalej. Co było robić, xmas_eve zaparkowała na nim, wypakowała Niuńka, i skierowała się w stronę właściwej klatki, oddalonej, jak wspomniała, o pięć innych. Nagle poczuła szarpnięcie smyczy, zobaczyła, że Niuniek robi osła, staje dęba, po czym pakuje się w przychodnikowy żywopłot. A nikt nie strzelał ... Dramat! Nie dojdziemy do klatki, będziemy tu stać do jutra, pomyślała xmas_eve W końcu jednak użyła perswazji, Niuniek ruszył z miejsca i jakoś doszli.

Na górze Niuniek został wpakowany do wanny w celu umycia łap z soli i innych naleciałości. Z pokoju wyłoniła się Dzidka i z miejsca skierowała swe kroki do łazienki. Xmas_eve zdjęła buty i kurtkę i ruszyła w tę samą stronę w samą porę, by nakryć Dzidkę wspinającą się na brzeg wanny i wskakującą nań w celu dogłębnego obwąchania Niuńka. Xmas_eve pochyliła się nad Niuńkiem i przekonała się, że na żywopłocie, w który wpakował się pod domem, jakiś kocur zostawił swój smrodek, który Niuniek na futrze przyniósł do domu, ku uciesze Dzidki. Dzidka była zafascynowana zapachem i napawała się nim, wprawiając Niuńka w zakłopotanie.

To przypomniało xmas_eve wydarzenie sprzed jakichś dwóch lat, kiedy to pewnej niedzieli musiała pojechać z Dzidką do Doktora R. Nie pamięta już, w jakiej sprawie, ale chyba nie było to nic poważnego. Pies Niuniek, spędzający jak zwykle weekend na Hallera, został w domu. Po powrocie xmas_eve wypuściła Dzidkę z transportera i udała się do swoich spraw.

Po chwili zorientowała się, że obok niej dzieje się coś dziwnego. Niuniek, zazwyczaj nie przejawiający żadnego zainteresowania Dzidką, zaczął nagle intensywnie za nią chodzić, a następnie biegać, natarczywie ją wąchając. Zaczął nawet wydawać z siebie piskliwe szczeki, takie same, jakie wydaje, kiedy na spacerze spotka wyjątkowo interesującą suczkę. Dzidka, zdumiona takim zachowaniem Niuńka, najpierw uciekała, aż w końcu postanowiła odstraszyć natręta syczeniem. A natręt dalej swoje. Ewidentnie wydawało mu się, że Dzidka to ładnie pachnąca suczka ...

Dzidka musiała przynieść z kliniki jakiś fascynujący zapach, może z rąk lekarza, a może ze stołu do badania, nie wiadomo. Wiadomo było, że Niuniek musi w te pędy pojechać do domu, bo jeśli jeszcze chwilę Dzidkę pogoni, Dzidka użyje pazurów.

:-)

Minus trzynaście



Ale co z tego, że jest minus trzynaście? Nudzę się ... Otwórz balkon!

sobota, 19 grudnia 2009

Stefan zrobił

Xmas_eve przyłapała niedawno Stefka na tym, że sika on nie częściej niż raz na 12 godzin. Czyli dwa razy na dobę. Czyli jak na standardy xmas_eve zdecydowanie za rzadko. Dlatego xmas_eve, która ma obsesję na punkcie kocich problemów z pęcherzem (swoją drogą, co znaczy, że biegał jak kot z pęcherzem?) zapakowała Stefka w transporter i zawiozła do Doktora R. Doktor R. z miejsca zaordynował dietę marki, do której xmas_eve dotychczas podchodziła z rezerwą. Dla Doktora R. jest ona jednak jedyną słuszną marką karmy dla kotów, więc xmas_eve bez szemrania kupiła półtora kilo po niezbyt korzystnej cenie. Zaordynował też antybiotyk w zastrzyku, a następnie przez tydzień dopaszczowo i kazał zadzwonić nazajutrz.

Nazajutrz było już zdecydowanie lepiej. Co ciekawe, również Teofil, który z racji tego, że sobie ze Stefkiem zamieniają miski, też dostał markową dietę na sikanie, zaczął częściej sikać. To nieco przekonało xmas_eve do rzeczonej marki i wygląda na to, że na nią koty przestawi, mimo że do tej pory uważała, że marka ta ma przede wszystkim mistrzowski marketing.

Wciąż jednak Stefka obserwuje i można powiedzieć, że liczy siki, które dziennie popełnia w kuwecie. Niestety, nie zawsze jest w stanie wszystkie zliczyć, bo jak wraca z pracy, nie wie, którego sika kto popełnił, Stefek czy Teofil. Opowiadała też o problemach Stefka rodzinie i znajomym, którzy również przejęli się tą sprawą.

Pewnego dnia, pod nieobecność xmas_eve, do Kotów wpadła Mama, która miała w domu xmas_eve coś do załatwienia. Spędziła z Kotami trochę czasu i poszła do domu. Po powrocie z pracy xmas_eve zastała na stole w kuchni następujący raport:



:-)

Teofil sprząta



Ale że niby moje kłaki właśnie odkurzyłaś z tego fotela? Chyba masz na myśli kłaki Stefana ...

środa, 16 grudnia 2009

Strzelanki

Co roku w w grudniu pojawia się problem, który co prawda i na szczęście nie dotyczy Kotów, ale dotyczy ich przyszywanego brata, psa Niuńka. Otóż chodzi o strzelanki okołosylwestrowe.

Co ciekawe, strzelanki te zaczynają się nie, jakby się mogło wydawać, w okolicy świąt lub po nich, ale już na początku grudnia. Zaczyna się grudzień, zaczyna huk petard i rozlega się nieprzerwanie aż do początku stycznia roku następnego.

Pies Niuniek na huk petard reaguje wyjątkowo nerwowo. Właściwie wpada w panikę, wychodzi z domu na spacer i natychmiast chce wracać, albo zatrzymuje się w pozycji upartego osła i odmawia pójścia w którąkolwiek z czterech stron świata. I nie ma mowy, żeby go ruszyć, pociągnięty nadmiernie potrafi wyszarpnąć głowę z obroży, a na rączki jest nieco za duży. Żeby jeszcze się w trymiga wysikał i wykupał przed klatką i spadał do domu, skoro się boi, ale on nie, nie będzie szedł, ale też nie będzie załatwiał spraw, które ma na dworze do załatwienia. Odmawia wszelkiej współpracy.

Ostatnio doszło do tego, że xmas_eve, idąc na wizytę do kol. A., musiała wziąć Niuńka ze sobą, bo bała się, że zostawiony w domu z Kotami będzie panikował i skakał na drzwi słysząc huki. U kol. A. Niuńka powitał mały Maciek, lat 1 i 3 miesiące, który z radości zaczął wydawać z siebie tak wysokie dźwięki, że Niuniek chyba ze zgrozą skonstatował, ze spadł z deszczu pod rynnę.

Ale do rzeczy. Xmas_eve trzęsie cholera za każdym razem, kiedy słyszy huk petardy za oknem. W takiej chwili niestety życzy osobie, która ją odpaliła, skutecznego pourywania różnych członków, ni mniej ni więcej. I zastanawia się, jak to jest możliwe, że Sylwester jest 31 grudnia, a petardy można kupić już od 1 grudnia. Po co, dlaczego i w jakim celu tak wcześnie? Żeby uczynić z nich w domu arsenał? Bo zabraknie przed sylwestrem i nie będzie czym strzelać i trzeba będzie rzucać kolorową racę, taką ze statku, jak za dawnych komunistycznych czasów (race przynajmniej nie hałasowały, tak na marginesie)? Bo przecież odpalanie fajerwerków i petard poza dniem sylwestrowym jest chyba niedozwolone prawem. Mam rację, czy mi się wydaje? Dlaczego Straż Miejska nic nie robi? Dlaczego Policja nic nie robi? Gdzie oni są?

Ręce opadają :-(

niedziela, 13 grudnia 2009

Kotów wyróżnienie

Koty otrzymały wyróżnienie:



od Sisi, Gusi, Nusi i ich Podwładnej.

To bardzo miłe wyróżnienie. Koty aż zamruczały z radości, nie mówiąc o ich Podwładnej, której zrobiło się bardzo sympatycznie.

Wyróżnienie Koty przekazują dalej do Kociego Zaułka i do Efki i Kotów.

Okazało się, że wyróżnienie to wiąże się z wyjawieniem aż siedmiu tajemnic nagrodzonych. A więc:

1. Teofil nie ma litości dla xmas_eve. Jeśli xmas_eve wróci do domu późno, powiedzmy o 2 w nocy (no, czasem się jej zdarza, chociaż niezbyt często) i przed pójściem spać nasypie Kotom suchego, a nawet da trochę mokrego mając nadzieję, że odwlecze to śniadaniową pobudkę, to i tak około godziny 4 rano Teofil zaczyna swoje śpiewy. Niektórzy określiliby to jako posiadanie zegarka w pewnej części ciała (xmas_eve nie ma na myśli żołądka).

2. W nawiązaniu do poprzedniej tajemnicy, Teofil nie ma też litości dla Stefka. Jeśli Stefek nie podziela akurat zdania Teofila, że na śniadanie trzeba wstać o 4 rano i śpi w najlepsze na kołdrze, Teofil przychodzi, wskakuje na łóżko i zaczyna Stefka tarmosić.

3. To jednak nie biedronka poszarpała firankę. Xmas_eve widziała dziś wieszającego się na niej (na firance, nie na biedronce) Stefka.

4. Dzidka, która do tej pory uchodziła za wegetariankę (chociaż nie wiadomo w sumie, czy można ją tak nazwać, skoro je ryby), podczas pobytu u mamy rozsmakowała się w wędlince. W polędwiczce, konkretnie.

5. Dzidce, jak była całkiem mała, pies Niuniek pogonił kota. Stało się to w związku z tym, że Dzidka, debiutująca w roli Pierwszego Kota xmas_eve, śmiała zaglądać Niuńkowi do miski w czasie, gdy ten spożywał posiłek. Niuniek ryknął na Dzidkę, w wyniku czego Dzidka wylądowała za lodówką.

6. Teofil ma swój wieczorny rytuał. Kiedy xmas_eve leży już w łóżku i w najlepsze czyta książkę, Teofil przychodzi, wskakuje na łóżko zawsze z prawej strony i zaczyna z namaszczeniem udeptywać kołdrę, po czym nadal z namaszczeniem zwija się w kłębek i układa się do snu dbając o to, bo oprzeć się bokiem o rękę xmas_eve.

7. Dzidka kiedyś zapragnęła zwiedzać klatkę schodową i w ferworze owego zwiedzania zawędrowała na trzecie piętro, czyli piętro wyżej, niż mieszka. Dotarłszy tam spanikowała, bo drzwi, które tam zastała, nijak się miały do drzwi jej mieszkania. W związku z tym postanowiła, że spróbuje przesadzić balustradę schodów. Xmas_eve w porę temu zapobiegła i od tamtej pory Dzidka ma zakazane zwiedzanie klatki.

I bonus, ósma tajemnica:

8. Ulubioną zabawką Stefka są niebieskie plastikowe obrączki od pokrywek słoiczków z przetartymi jabłkami dla niemowląt marki Gerber. Stefek nosi je w paszczy z miną myśliwego, który upolował nie lada zdobycz, rzuca je sobie, łapie, biega za nimi, popycha jej łapą ... Niestety firma, która produkuje rzeczone posiłki dla dzieci, zmodyfikowała ostatnio swoje słoiczki i zakrętki nie mają już plastikowych obrączek. Xmas_eve nie mówiła jeszcze o tym Stefkowi, bo boi się, ze Stefek się zmartwi.

czwartek, 3 grudnia 2009

Dom bez kotów # Dzidki nastrój # Desperacja

Za dużo kotów - źle. Brak kotów w ogóle - jeszcze gorzej. Dziś wieczorem u xmas_eve pusta chata, nie ma kotów. Ani jednego. Jak wiadomo, Dzidka wybrała wolność już kawał czasu temu. Wczoraj na Zaspę wyjechał Stefek, a dziś dołączył do Stefka i Dzidki Teofil, bo xmas_eve wyjeżdża na weekend.

Dom bez kotów jest absolutnie nie do przyjęcia. Dobrze, że xmas_eve była właśnie na dziewczyńskim mityngu urodzinowym, bo nie zniosłaby popołudnia i wieczoru w domu bez kotów. Jutro natomiast będzie musiała szybko rano wyjść na pociąg, bo poranny dom bez kotów będzie jeszcze dziwniejszy. No, żeby chociaż mogła skorzystać z tego, że Teofil nie podniesie rabanu o trzeciej w nocy, ani nie będzie się próbował wbić do przygotowanej na wyjazd, przezornie zamkniętej, torby (jak tej nocy czynił). Ale nie, nawet się nie wyśpi, musi wstać rano i zapieprzać na dworzec.

Xmas_eve nie musi chyba nadmieniać, że Dzidka, jak zobaczyła wczoraj Stefka, wpadła w swój słynny nastrój, który xmas_eve określiłaby jako postawę typu: "Wszyscy spierdalać, nienawidzę nikogo, a z tobą zwłaszcza nie gadam!". Nie musi też dodawać, że jak dziś dołączył Teofil, jedyne, co Dzidka wydobyła z siebie, to głuche warczenie.

Desperacja. Bo co będzie, jak Mama wyjedzie po świętach i Dzidka będzie musiała wrócić do domu? Dzidka, która na Zaspie jest najszczęśliwszą kocią jedynaczką na świecie, panią na wersalkowych włościach? Wrócić do jej domu zawłaszczonego przez dwa koty? Dla Dzidki to będzie dramat.