niedziela, 27 grudnia 2009

Kotów przerwa świąteczna

Większą część przerwy świątecznej Koty spędziły na fotelu ...



... przeważnie w konfiguracji "Stefek na górze, Teofil na dole" ...



(na tym zdjęciu w tle firanka poszarpana przez biedronkę)

... chyba, że akurat przebywały w pobliżu choinki, co widać na tym, marnej jakości zdjęciu:



Jeśli chodzi o choinkę, to obyło się bez ekscesów opisywanych przez innych bloggerów. Choinka nie została przez Koty uznana za obiekt zdatny do wspinania, może dlatego, że, jak widać na zdjęciu, jest dość gęsta. Poza tym, Koty są chyba za duże, by wspinać się na tę niewielką choinkę.

Nie było też lamet, anielskich włosów, ani łańcuchów, niczego, co Koty mogłyby wchłonąć do przewodu pokarmowego. Czerwone bombki, złote bombki, jedne i drugie plastikowe, do tego lampki, anioł i gwiazda.

Parę razy została zdjęta jedna z trzech największych bombek, w Wigilię przeturlano ją pod stolik, gdzie następnego dnia została znaleziona, przeturlana na środek pokoju i ciągana czule za sznureczek. Aniołek siedzący na szczycie choinki, zanim tam bezpiecznie trafił, został wywleczony z szafki RTV i przeczołgany po pokoju. Oprócz tego Koty regularnie dbały o to, by choinka zrzuciła trochę igieł, zwłaszcza z dolnych partii. Ale w sumie to nie Kotów wina, choinka jest sobie sama winna, udaje choinkę rosnąca w doniczce, z korzeniem, a sypie się, jakby została ścięta dwa tygodnie temu i stała od tego czasu o suchym pieńku.

Pierwszego dnia Świąt Teofil udał się ze świąteczną wizytą do Felicjana, ale już nazajutrz wrócił, bo Felicjan na widok gościa przestał jeść, a Stefek cały czas bez Teofila spędził przyklejony do xmas_eve. Po powrocie Teofil dostał od Stefka ochrzan oraz parę razy przez łeb.

Dziś wszystko wróciło do normy. Tegoroczne Święta Koty uznają za w miarę udane. I za zamknięte.

2 komentarze:

  1. Pieknie prezentuja sie oba na fotelu :) tak wyjatkowo swiatecznie ;) pomijajac, ze wcale sie nie dziwie bo o ile dobrze widze... to mebel ktory uwielbiam (fotele i kanapy)... one samym wygladem zapraszaja, zeby sie wygodnie ulozyc :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po tym jak przyswoiłem z niemałym trudem z grubsza (nomen omen) jakieś 50000 kcal to im się nie dziwię. Tylko, że one pewnie tam ciągle leżą, a ja już w robocie :/

    OdpowiedzUsuń