środa, 16 grudnia 2009

Strzelanki

Co roku w w grudniu pojawia się problem, który co prawda i na szczęście nie dotyczy Kotów, ale dotyczy ich przyszywanego brata, psa Niuńka. Otóż chodzi o strzelanki okołosylwestrowe.

Co ciekawe, strzelanki te zaczynają się nie, jakby się mogło wydawać, w okolicy świąt lub po nich, ale już na początku grudnia. Zaczyna się grudzień, zaczyna huk petard i rozlega się nieprzerwanie aż do początku stycznia roku następnego.

Pies Niuniek na huk petard reaguje wyjątkowo nerwowo. Właściwie wpada w panikę, wychodzi z domu na spacer i natychmiast chce wracać, albo zatrzymuje się w pozycji upartego osła i odmawia pójścia w którąkolwiek z czterech stron świata. I nie ma mowy, żeby go ruszyć, pociągnięty nadmiernie potrafi wyszarpnąć głowę z obroży, a na rączki jest nieco za duży. Żeby jeszcze się w trymiga wysikał i wykupał przed klatką i spadał do domu, skoro się boi, ale on nie, nie będzie szedł, ale też nie będzie załatwiał spraw, które ma na dworze do załatwienia. Odmawia wszelkiej współpracy.

Ostatnio doszło do tego, że xmas_eve, idąc na wizytę do kol. A., musiała wziąć Niuńka ze sobą, bo bała się, że zostawiony w domu z Kotami będzie panikował i skakał na drzwi słysząc huki. U kol. A. Niuńka powitał mały Maciek, lat 1 i 3 miesiące, który z radości zaczął wydawać z siebie tak wysokie dźwięki, że Niuniek chyba ze zgrozą skonstatował, ze spadł z deszczu pod rynnę.

Ale do rzeczy. Xmas_eve trzęsie cholera za każdym razem, kiedy słyszy huk petardy za oknem. W takiej chwili niestety życzy osobie, która ją odpaliła, skutecznego pourywania różnych członków, ni mniej ni więcej. I zastanawia się, jak to jest możliwe, że Sylwester jest 31 grudnia, a petardy można kupić już od 1 grudnia. Po co, dlaczego i w jakim celu tak wcześnie? Żeby uczynić z nich w domu arsenał? Bo zabraknie przed sylwestrem i nie będzie czym strzelać i trzeba będzie rzucać kolorową racę, taką ze statku, jak za dawnych komunistycznych czasów (race przynajmniej nie hałasowały, tak na marginesie)? Bo przecież odpalanie fajerwerków i petard poza dniem sylwestrowym jest chyba niedozwolone prawem. Mam rację, czy mi się wydaje? Dlaczego Straż Miejska nic nie robi? Dlaczego Policja nic nie robi? Gdzie oni są?

Ręce opadają :-(

7 komentarzy:

  1. Też odczuwam ten problem - mieszka z nami Pies... Ale - z optymistycznych - nie zauważyłam w hipermarketach, w których (w którym) robię cotygodniowe zakupy petard. Nie na głównej alejce... Pojawiają się tuż po świętach, czyli 27 grudnia. Oczywiście huk i tak słychać od czasu do czasu. Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  2. I ja nie znoszę głupiej mody na petardy i całkowitej bezradności wobec chamstwa bezmózgich (często gęsto) odpalających. U mnie hitem sylwestrowych nocy jest wrzucanie "amunicji" na klatkę schodową, przez osoby bawiące się na zewnątrz. Domyślam się, że to taka nagroda pocieszenia dla tych wszystkich zestresowanych, bojących się huku kotów, psów i ich właścicieli niewychodzący w tę noc z domu, niech też się zabawią, ponure zgredy. Od lat kombinuję, czy jest jakiś patent na zniechęcenie narodu do tej rozrywki i nie wpadam na nic i też tylko życzę "a żeby ci urwało to i owo przy okazji" Się zdenerwowałam na samo wspomnienie, bo u mnie, na szczęście, jak na razie cisza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Twojemu psu szczerze współczuję. I innym zresztą też. Sąsiadka swego setera, panicznie bojącego się fajerwerków (ścinało go z nóg i leżał sztywny nawet do godziny po huku), od połowy grudnia trzymała na lekach uspokajających. Pomagało - pies chodził na haju ale za to nieustraszony ;)

    Moje koty nie reagują na z rzadka odpalane petardy grudniowe, ale w Sylwestra zaszywają się w najgłębszym kącie garderoby tam, gdzie warstwy ubrań tłumią hałas. I jest to jedyny dzień kiedy zgodnie siedzą razem, bez zwyczajowych prychań, warków i wygrażania sobie nawzajem łapami.
    Psom szczerze współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedy pies to na pewno dla niego niesamowity stres. Moj poprzedni kot byl strasznym tchorzem i sylwestra spedzal pod lozkiem, choc u mnie strzelanie jest faktycznie ograniczone tylko do Sylwestra i pojedyncze wystrzaly wyrywaja sie pare godzin przed ale pozatym jest spokoj. Ciekawa jestem jak moje maluchy zareaguja na pierwszego Sylwestra.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odwołuję! Tzn. w hiermarkecie nie ma, ale tzw. "hukówki" itp. sprzedają od wczoraj w sklepie "za rogiem", co już zdąrzyliśmy odczuć :(. Zamówiłam wczoraj krople uspokające dla psów i kotów. Może pomogą futrzastym...

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas jakieś strzelające ustrojstwa dostępne są w Biedronce. Właśnie wyszłam na spacer z Niuńkiem, raz podniósł nogę i musieliśmy wracać, bo strzelili z dwóch stron jednocześnie :-/ Abigail, a jakie krople dajesz zwierzętom?

    OdpowiedzUsuń
  7. dajcie znac w wolnej chwili, zamiast lekor i kropli mozna poprobowac poprawcowac z psami na okolicznosc halasow fajerwerkowych (salice wp pl); pozdrwoenia swiateczne! od kotmixow

    OdpowiedzUsuń