niedziela, 12 kwietnia 2009

Krewni ... (3)

Kot Oskarek



W historię kota Oskarka mogło wkraść się kilka nieścisłości, ponieważ xmas_eve nie brała w niej bezpośrednio udziału. Zna ją jedynie z opowieści rodzinnych. Postara się ją jednak zweryfikować u źródeł, jak tylko będzie miału ku temu okazję. Historia ta będzie też zawierała znacznie mniej pikantnych szczegółów, niż historie dotychczas opisane, ponieważ xmas_eve nie uczestniczy na co dzień w życiu jego i jego Państwa. Widuje się z nimi od czasu do czasu, kiedy przyjeżdża z wizytą do Lublina.



Był blady świt, kiedy Wuj W., brat Pana T., szedł do pracy do piekarni, którą wówczas posiadał i spotkał na swej drodze kota Oskarka. Kot Oskarek leżał przed klatka bloku, w którym Wuj mieszka z rodziną, a za towarzystwo miał puszkę lub butelkę po piwie (to jest właśnie jedna z tych kwestii wymagających wyjaśnienia). Wuj myślał, że kotek nie żyje, ale mimo tego zapakował go do kartonowego pudełka i pojechał do piekarni (swoją drogą, ciekawe, że każdy znaleziony kot początkowo zazwyczaj ląduje w takim czy innym kartonowym pudełku, prawda?) Z piekarni Wuj udał się do znajomego lekarza weterynarii, który orzekł, że Oskarek jednak daje oznaki życia.

Kot Oskarek, jak większość małych i bezdomnych kociąt, chorował na koci katar. W jego przypadku skończył się on szczęśliwiej niż u kota Felicjana, bo Oskarek wyzdrowiał i do dziś ma oboje oczu. Jest kotem niezwykle długim i smukłym. Xmas_eve zastanawia się nawet, czy owa smukłość nie jest cechą kotów, które w dzieciństwie ciężko chorowały. Przecież kot Felicjan też jest bardzo szczupły, czego nie można powiedzieć ani o Dzidce, ani o Stefku, a Teofil też się jakby ostatnio zaokrąglił.

Kot Oskarek jest kotem, którego ulubionymi świętami są święta Bożego Narodzenia. Z utęsknieniem oczekuje chwili, kiedy w domu pojawi się choinka. A trzeba wam wiedzieć, że u Państwa Oskarka choinka jest zawsze z prawdziwego zdarzenia. Nie jest to żaden plastikowy erzatz, tylko autentyczna, rozłożysta, dorodna jodła, sięgająca sufitu i zajmująca cały jeden kąt dużego pokoju. Kiedy więc bożonarodzeniowa choinka stoi już w pełnym rynsztunku, kot Oskarek przypuszcza na nią atak. Wspina się po pniu i nurkuje między gałęziami. Co roku jego ofiarą pada kilka choinkowych bombek.

Kot Oskarek, podobnie jak kot Teofil, jest kotem skomputeryzowanym. Bardzo lubi pracować na laptopie, zwłaszcza jeśli jest to laptop jego Pani, doktorantki Uniwersytetu im. Marii Skłodowskiej-Curie. Oskarek lubi czasem dopisać do doktoratu K. coś od siebie, a kiedy już brakuje mu pomysłów, co można by w tej pracy ulepszyć, a głupio mu się do tego przyznać, wciska sobie tylko znaną kombinację klawiszy. Kombinacja ta powoduje permanentne zawieszenie laptopa, któremu zaradzić może tylko wyjęcie baterii.

Kot Oskarek jest kotem, który posiada profil na Naszej Klasie. W swojej galerii ma pięć zdjęć i posiada aż dwunastu znajomych, w tym oczywiście xmas_eve. Nie jest chyba jednak zbyt aktywnym użytkownikiem tego popularnego portalu, ponieważ liczba jego znajomych pozostaje od dłuższego już czasu niezmieniona. Tylko patrzeć, jak Oskarek zlikwiduje swój profil, bo teraz jest podobno taki trend.

Kot Oskarek był pierwszym kotem, jakiego zobaczyła Dzidka po tym, jak dwa lata żyła w przeświadczeniu, że jest jedynym kotem na świecie, a właściwie to może nawet, że nie jest kotem, tylko człowiekiem. Z tamtego wydarzenia zachował się nakręcony aparatem fotograficznym film, na którym Dzidka morderczo łypie na Oskarka z głębi wersalki wydając z siebie przeraźliwe warczenie i od czasu do czasu histeryczne syki. W tym czasie Oskarek, zdezorientowany i niezbyt pewny siebie, krążył po pokoju, nie wiedząc o co chodzi temu stworzeniu ukrytemu w wersalce i czemu nie wyjdzie się z nim pobawić. Jak wiadomo, Dzidce już tak zostało. Test z kotem Oskarkiem utwierdził tylko xmas_eve w przekonaniu o aspołeczności Dzidki. To na jakiś czas zniechęciło ją do przygarniania innych kotów, ale, co też już wiadomo, tylko na jakiś czas.

I na tym kończą się historie Krewnych Kotów Trojga. W kolejnym odcinku czas na Znajomych.