wtorek, 12 maja 2009

Kibol

Xmas_eve nie kryje się wcale z tym, że wierzy w reinkarnację, czyli życie po życiu. Jest zdania, że to najsensowniejsza z dostępnych teorii na temat tego, co następuje potem. Co więcej, skłania się ku wierzeniu, że w jednym życiu można być mrówką, w następnym ptaszkiem, w jeszcze następnym człowiekiem, a potem znowu kotem.

Mając w głowie tę teorię xmas_eve doszła ostatnio do wniosku, że Teofil w poprzednim życiu musiał być kibolem. Myśli tak nie dlatego wcale, że Teofil pasjami ogląda mecze w telewizji. Teofil nie miałby nawet szansy tego robić, ponieważ jak tylko xmas_eve przez przypadek włączy mecz skacząc po programach telewizyjnych, natychmiast przełącza na następny kanał. Ma uczulenie na wszelkie mecze, z wyjątkiem może meczów tenisowych.

Tak więc Teofil meczów nie ogląda, jednak kumuluje w sobie wiele cech charakterystycznych dla kibola, który, wracając z meczu, zaczepia przechodniów, straszy ich, narusza ich nietykalność cielesną, krzyczy, uszkadza mienie publiczne, a przemieszczając się czyni wiele hałasu tupiąc i uderzając o napotkane na drodze obiekty. Co prawda, w odróżnieniu od ludzkich kiboli, Teofil nie wspomaga się alkoholem, ale chyba nie jest to mu specjalnie potrzebne.

Pisząc te słowa xmas_eve obserwuje, jak Teofil, jeszcze chwilę temu spokojnie drzemiący na fotelu, zrywa się niespodziewanie ze swojego legowiska. Wyraz jego pyska zapowiada zadymę, którą zaraz rozpęta. Zeskakuje z fotela, wygina w łuk grzbiet i ogon i rusza przed siebie. Z wrzaskiem (iiiuuułoooooołłł!) i tupotem sugerującym raczej, że biegnie cała brygada kocich kiboli, a nie jeden, biegnie do kuchni. Tam znajduje plastikową obrączkę od zakrętki słoiczka tartych jabłek marki Gerber. Wkopuje ją pod stół, blokuje między panelem a listwą przypodłogową, a następnie próbuje uwolnić. Odgłos rytmicznego stukania plastikiem o panel podłogowy doprowadza xmas_eve do szału, wstaje więc, idzie do kuchni i rekwiruje plastikową obrączkę.

Nie zdąży jeszcze z powrotem usiąść, kiedy Teofil przebiegnie przed jej nosem, z tym samym, co wyżej, okrzykiem na pysku, z rozpędu wskoczy na szafkę RTV między kwiaty (aż dziw, że żaden nie spadł), wskoczy na telewizor, z niego na półkę z książkami, zeskoczy i z tupotem przemieści się do przedpokoju, a stamtąd do kuchni. Wskakuje na kuchenny parapet i próbuje wyjść przez zamknięte okno. Efektem tej akcji jest ściągnięta firanka, w niektórych kręgach zwana zazdrostką.

W czasie całej tej rozróby Stefek próbuje dotrzymać Teofilowi kroku. Jednak Stefek na pewno nie był w poprzednim życiu kibolem, więc na swoje nieszczęście gania za Teofilem, bo już za chwilę bandycki szał Teofila skieruje się przeciwko niemu. Teofil dopada go w przedpokoju, przydusza do podłogi, dosiada okrakiem i zadaje ciosy w brzuch. Stefek myśli najpierw, że to zabawa, jak zawsze, po chwili jednak orientuje się, że Teofil ma dziś w planie prawdziwą bójkę. Skrzeczy więc po stefkowemu, wyrywa się i ucieka. Teofil za nim, znów go dopada, gryzie go w ucho. Stefek skrzeczy i tym razem dodatkowo syczy. Dla xmas_eve jest to sygnał, że czas, aby wcieliła się w rolę arbitra tej nierównej rozgrywki.

Na skutek zdecydowanej interwencji xmas_eve Teofil, jak rasowy kibol, ląduje na dołku, czyli w areszcie łazienkowym. Co prawda nie na czterdzieści osiem godzin, ale na jakieś pół godziny. Na razie skutkuje. Zatrzymany siedzi cicho, z rzadka tylko mamrocze coś pod nosem, nie demoluje celi. Co jednak będzie w nocy?