czwartek, 1 października 2009

Otoczenie

Jak to jest, że Koty, które na co dzień (na codzień)? nie są przesadnie przytulaste i niekoniecznie leżą kolo człowieka, a już na człowieku to prawie wcale, jak np człowiek leży na kanapie, jak to jest, że takie Koty zawsze, niezawodnie, nieodwołalnie ładują się człowiekowi do łóżka i zajmują tam zawsze to samo, jakby uprzednio zaklepane miejsce? i tak co wieczór. Człowiek do łóżka i znad książki lub czasopisma czytanego do poduszki widzi, jak po kolei się meldują. I jakby miały zarezerwowane miejscówki. Dzidka nigdy nie położy się w głowach łóżka, zawsze leży w nogach (już nie pamięta, że jak była mała to spała w głowach). Odwrotnie niż Teofil, który właśnie preferuje leżeć w głowach, nigdy w nogach. Stefek za to umiejscawia się tak, by mieć kontakt bezpośredni z człowiekiem, więc przeważnie kończy się na tym, że prędzej czy później człowiek musi Stefka z siebie zdjąć.
Czemu Koty nie umiejscawiają się wokół człowieka, jak człowiek np. ucina sobie drzemkę na kanapie. A człowiek śpiący w łóżku budzi się zawsze otoczony kotami.
Czy wszyscy podwładni kotów tak mają?