czwartek, 3 grudnia 2009

Dom bez kotów # Dzidki nastrój # Desperacja

Za dużo kotów - źle. Brak kotów w ogóle - jeszcze gorzej. Dziś wieczorem u xmas_eve pusta chata, nie ma kotów. Ani jednego. Jak wiadomo, Dzidka wybrała wolność już kawał czasu temu. Wczoraj na Zaspę wyjechał Stefek, a dziś dołączył do Stefka i Dzidki Teofil, bo xmas_eve wyjeżdża na weekend.

Dom bez kotów jest absolutnie nie do przyjęcia. Dobrze, że xmas_eve była właśnie na dziewczyńskim mityngu urodzinowym, bo nie zniosłaby popołudnia i wieczoru w domu bez kotów. Jutro natomiast będzie musiała szybko rano wyjść na pociąg, bo poranny dom bez kotów będzie jeszcze dziwniejszy. No, żeby chociaż mogła skorzystać z tego, że Teofil nie podniesie rabanu o trzeciej w nocy, ani nie będzie się próbował wbić do przygotowanej na wyjazd, przezornie zamkniętej, torby (jak tej nocy czynił). Ale nie, nawet się nie wyśpi, musi wstać rano i zapieprzać na dworzec.

Xmas_eve nie musi chyba nadmieniać, że Dzidka, jak zobaczyła wczoraj Stefka, wpadła w swój słynny nastrój, który xmas_eve określiłaby jako postawę typu: "Wszyscy spierdalać, nienawidzę nikogo, a z tobą zwłaszcza nie gadam!". Nie musi też dodawać, że jak dziś dołączył Teofil, jedyne, co Dzidka wydobyła z siebie, to głuche warczenie.

Desperacja. Bo co będzie, jak Mama wyjedzie po świętach i Dzidka będzie musiała wrócić do domu? Dzidka, która na Zaspie jest najszczęśliwszą kocią jedynaczką na świecie, panią na wersalkowych włościach? Wrócić do jej domu zawłaszczonego przez dwa koty? Dla Dzidki to będzie dramat.