czwartek, 28 stycznia 2010

Siatka na pomidory

Po drodze z pracy xmas_eve zajechała dziś do Lidla, gdzie oprócz taniego, pysznego wina Cimarosa, kupiła pomidory w siatce. Siatka była nylonowa, czerwona i z całą pewnością w jednym kawałku, co można było poznać po tym, ze pomidory z niej nie wypadały.

Po powrocie do domu postawiła torbę z zakupami w przedpokoju na podłodze i pospieszyła do kuchni, by oporządzić swój żywy inwentarz. Gdy Koty mlaskały i chrupały jednogłośnie nad miskami, xmas_eve wróciła do przedpokoju po torbę i zauważyła, że jeden pomidor wytoczył się z niej i leżał na podłodze nieopodal. Zdziwiła się widząc to, bo nie przypominała sobie, żeby siatka się rozerwała, tym bardziej, że nikt jej nie dotykał, odkąd zapakowała ją do torby w sklepie.

Podeszła więc, by przyjrzeć się temu z bliska. Wstępne oględziny wykazały, że siatka jest rozdarta, a pomidory wypadają z niej do torby. Dogłębna inspekcja zaś dowiodła, że kawałek czerwonego nylonu, z którego zrobiono siatkę, leży na podłodze obok pomidora. Jest mokry i wyraźnie "wymemlany".

Nie miała najmniejszych wątpliwości, kto pogryzł siatkę.



PS. Potem pomyślała, że to w sumie dobrze, że rozpruł siatkę z pomidorami, mógł przecież odkręcić butelkę z winem.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Jak to się robi?

Dziś na Skypie:

Kol G.: Spałem dziś dwie godziny.

Xmas_eve: Czyli nie przebiję cię informacją, że dziś o 3.30 w nocy pobierałam kotu mocz do analizy?

Kol G.: Nie. Jak to się robi?

Xmas_eve: Normalnie. Się bierze kota, mówi mu się, że ma się natentychmiast wysikać. Następnie, jak kot się zgodzi, bierze się pojemnik na mocz, taki z apteki, w prawą rękę, w lewą bierze się ogon kota, który w międzyczasie już robi "małysza", zadziera się ogon nieznacznie, podtyka się rzeczony pojemnik pod kota i się go nadstawia pod strumień. Warto przy tym mieć okulary na nosie, jak ktoś nosi, bo jak się nie ma, to istnieje niebezpieczeństwo, że się chybi pojemnikiem i się mało nabierze, albo wcale.

wtorek, 19 stycznia 2010

Wygoda

Nieważne, jak wygodne miejscówki byłyby akurat dostępne w najbliższej okolicy.

Nieważne, że wolne jest oparcie czerwonego fotela, wygniecione do samego dnia, zapadnięte i zdeformowane.

Nieważne, że sam fotel jest do wzięcia, a poduszka zachęcająco mruga i woła: "Połóż się koło mnie!"

Nieważne, że zielony polarowy kocyk nie jest zajęty i można objąć go w posiadanie.

Nieważne, że transporter wymoszczony kocem z napisem "Little explorer" świeci pustkami.

Nieważne, że wszystkie trzy miękkie kuchenne krzesła są nieobsadzone i można kogoś niepostrzeżenie podsiąść.

Nieważne, że na parapecie w sypialni są trzy wolne miejsca siedzące.

Wszystko nieważne, jeśli w najbliższej okolicy zostanie namierzone pudełko po butach. Teofil nie przejdzie obojętnie obok żadnego. Jest pudełko - jest dobrze.


czwartek, 14 stycznia 2010

Kto jest Dzidką?

Wczoraj kol. M. wpadła po xmas_eve, by zabrać ją do Bookarni. Ponieważ xmas_eve była prosto z pracy, przygotowała sobie kanapki z serem i pomidorem i to samo zaproponowała kol. M., która jednak zażyczyła sobie kanapek z serem i ze swojej własnej roboty dżemem z fruktozą (swoją drogą skandal, dać komuś dżem i potem przyjść i kazać go sobie zaserwować ;-)).

Jadły więc kanapki w kuchni, a Koty Dwa (bo przecież nie Dzidka) pętały się pod nogami, próbowały wbić się na stół, a Teofil gruchał i kulał się po podłodze odpychając się łapami od dołu szafek kuchennych. Kol. M. spoglądała na Koty, aż wreszcie powiedziała:
- Ty wiesz co, ty masz tu cały przekrój charakterów, normalnie. Stefan, Teofil, Dzidka, każdy inny...
- Uhmm, no - nie zaprzeczyła xmas_eve, bo kto jak kto, ale ona już najlepiej wie, jaki ma w domu przegląd kocich osobowości (osobliwości?).
- I jakby tak się zastanowić - kontynuowała kol. M. - którym kotem z twoich by się było, to ja bym była Stefkiem, taki normalny jest, przeciętny. Oczywiście, wolałabym być Teofilem, ale byłabym Stefkiem.
- No ba, każdy by chciał być Teofilem - powiedziała xmas_eve - Ja natomiast myślę, że byłabym Dzidką - dodała po chwili namysłu.
- No ja też myślę, że ty byłabyś Dzidką, ale już nie chciałam tego mówić - oświadczyła kol. M.

....



-------------------------------------------------------------------

PS. Xmas_eve cytuje konwersację z pamięci, bo była skupiona na jedzeniu kanapki z serem i pomidorem, więc mogą w niej być małe nieścisłości, a kol. M jest akurat niedostępna, by ewentualnie potwierdzić lub zaprzeczyć.

-------------------------------------------------------------------

21:37 - Errata: Kol. M. pojawiła się i potwierdziła.

niedziela, 10 stycznia 2010

Dzidka wróciła



...

czwartek, 7 stycznia 2010

Gdyby Teofil był człowiekiem

Xmas_eve dyskutowała dziś chwilę na gg z kol. M. na temat Kotów. Dyskutowały w kontekście Stefka problemów z wydalaniem oraz Dzidki, która wraca jutro, problemów społecznych. Xmas_eve stwierdziła, że właściwie tylko Teofil jest w tym domu Kotem, który nie ma absolutnie żadnych problemów, poza może pustą od czasu do czasu miską. M. powiedziała na to, że wg. niej Teofil jest po prostu takim typem, który cieszy się życiem, uważa, że jest najpiękniejszy i najwspanialszy i dzięki temu jest mu w życiu łatwiej.

Święte słowa, pomyślała xmas_eve i spróbowała sobie wyobrazić, jakim typem byłby Teofil, gdyby był człowiekiem. Doszła do wniosku, że na bank byłby bon vivantem, takim, co to używa sobie życia, bryluje w towarzystwie, lubi sobie dobrze zjeść, wypić, a jak ma ochotę, to uderza na imprezę i baluje na niej do bólu. Jest ponadto niezwykle rozmowny, należałoby raczej powiedzieć - elokwentny. Inicjuje rozmowę i kiedy jest już zainicjowana, to głównie on się wypowiada, a inni słuchają i śmieją się z jego dowcipów. Co więcej, wyjątkowo łatwo nawiązuje znajomości, na ulicy, w sklepie, w lokalu, wszędzie. Podchodzi, zagaduje, sępi fajkę, stawia kolejkę i na koniec wieczoru jest już zakumplowany z całym towarzystwem i właśnie umawia się na następny wypad do baru. Potem śpi do południa rozłożony w poprzek łóżka i nic go nie obchodzi. A potem wstaje i znów używa życia. Nie ma takiej rzeczy, której nie mógłby mieć, bo wszystko czego zapragnie, zdobywa. Jest zdania, że każdy kto go spotyka, powinien być szczęśliwy i dziękować losowi, że go na jego drodze postawił. Uważa po prostu, że jest ozdobą tego świata.

Xmas_eve ma takie niejasne wrażenie, że gdyby wtedy, jak ją zaczepił pod klatką rok temu w październiku, nie zareagowała i przeszła mimo, Teofil zagadałby kogoś innego i tak by zagadywał do skutku, aż by kogoś w końcu zbajerował i się u niego zagnieździł.



...