poniedziałek, 25 stycznia 2010

Jak to się robi?

Dziś na Skypie:

Kol G.: Spałem dziś dwie godziny.

Xmas_eve: Czyli nie przebiję cię informacją, że dziś o 3.30 w nocy pobierałam kotu mocz do analizy?

Kol G.: Nie. Jak to się robi?

Xmas_eve: Normalnie. Się bierze kota, mówi mu się, że ma się natentychmiast wysikać. Następnie, jak kot się zgodzi, bierze się pojemnik na mocz, taki z apteki, w prawą rękę, w lewą bierze się ogon kota, który w międzyczasie już robi "małysza", zadziera się ogon nieznacznie, podtyka się rzeczony pojemnik pod kota i się go nadstawia pod strumień. Warto przy tym mieć okulary na nosie, jak ktoś nosi, bo jak się nie ma, to istnieje niebezpieczeństwo, że się chybi pojemnikiem i się mało nabierze, albo wcale.

3 komentarze:

  1. I one Ci się dają tak za ogon złapać i "podnieść nieznacznie"?? I potem masz pełny pojemnik?? No, no, no... szacunek.

    ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. hardcore. Bardzo ogarnięte te Twoje koty :)
    Moje by się odwróciły na drugi boczek.

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie też byłam zaskoczona. Podobno jak kot już zacznie, to nie może przerwać, dlatego można mu ogon zadzierać do woli. Chociaż myślę, że jakby to była Dzidka, to by mi rękę upierniczyła razem z pojemnikiem ;-)

    OdpowiedzUsuń