czwartek, 28 stycznia 2010

Siatka na pomidory

Po drodze z pracy xmas_eve zajechała dziś do Lidla, gdzie oprócz taniego, pysznego wina Cimarosa, kupiła pomidory w siatce. Siatka była nylonowa, czerwona i z całą pewnością w jednym kawałku, co można było poznać po tym, ze pomidory z niej nie wypadały.

Po powrocie do domu postawiła torbę z zakupami w przedpokoju na podłodze i pospieszyła do kuchni, by oporządzić swój żywy inwentarz. Gdy Koty mlaskały i chrupały jednogłośnie nad miskami, xmas_eve wróciła do przedpokoju po torbę i zauważyła, że jeden pomidor wytoczył się z niej i leżał na podłodze nieopodal. Zdziwiła się widząc to, bo nie przypominała sobie, żeby siatka się rozerwała, tym bardziej, że nikt jej nie dotykał, odkąd zapakowała ją do torby w sklepie.

Podeszła więc, by przyjrzeć się temu z bliska. Wstępne oględziny wykazały, że siatka jest rozdarta, a pomidory wypadają z niej do torby. Dogłębna inspekcja zaś dowiodła, że kawałek czerwonego nylonu, z którego zrobiono siatkę, leży na podłodze obok pomidora. Jest mokry i wyraźnie "wymemlany".

Nie miała najmniejszych wątpliwości, kto pogryzł siatkę.



PS. Potem pomyślała, że to w sumie dobrze, że rozpruł siatkę z pomidorami, mógł przecież odkręcić butelkę z winem.

4 komentarze:

  1. Dobrze, że nie zjadł siatki... ;)... (I wcale nie wiadomo, czy by nie było lepiej gdyby zjadł korek zamiast siatki, gdyby zjadł siatkę ;O). Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś pewna, że wino nie zostało naruszone? Bo mina kotecka coś nietęga...
    nougatina

    OdpowiedzUsuń
  3. On ma te minę w pakiecie, nie potrzebuje do niej wina :)

    OdpowiedzUsuń