środa, 24 marca 2010

Happiness is ...

Kol. M. wyznaje teorię, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Czyli, innymi słowy, home sweet home, jak mawiają Anglosasi i niektórzy angliści. Xmas_eve trochę podziela zdanie kol. M. Trochę jednak też skłania się ku myśleniu, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, czyli, że the grass is always greener on the other side of the fence, jak mawiają Anglosasi i niektórzy angliści.

Trawa jest niewątpliwie bardziej zielona w Stolicy Szkocji i w Mieście, Którego Nie Ma, oraz pewnie w jeszcze paru innych porośniętych trawą miejscach. Xmas_eve po cichu marzy, by sprawdzić, czy na dłuższą metę też jest ona taka zielona, jak na pierwszy rzut oka się wydaje. Jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie będzie jej to dane, bo ma obowiązki względem Kotów (chociaż kol. A. z kolei uważa, że to jest wydumany problem i że sama może xmas_eve Koty na zielona trawę podrzucić, mimo swej ciężkiej alergii na nie).

Natychmiast po powrocie xmas_eve z wojaży zagranicznych Koty zajęły się inspekcją torby. Szybko wyszło na jaw, że xmas_eve nic Kotom nie przywiozła, Koty jednak są zbyt dumne, by xmas_eve czynić z tego powodu wymówki. Przeszły nad tym faktem do porządku dziennego i zgodnie przystąpiły do okupacji torby:





A ponieważ, jak powszechnie wiadomo, podróże kształcą, xmas_eve przywiozła ze swojej podróży pewną mądrość, sprezentowaną jej w postaci gustownej zawieszki na ścianę przez kol. A.:



A żeby udowodnić Czytelnikom, że trawa jest bardziej zielona, xmas_eve złamie teraz swoją zasadę, w myśl której nie publikuje na tym blogu treści, które nie są bezpośrednio związane z Kotami:

3 komentarze:

  1. ja to chciałem napisać, że ja też mówiłem, że to wydumany problem i że sie nie dowiesz (że ta zieloność to głównie kwestia kąta padania światła słonecznego) jak nie spróbujesz

    kolgie

    OdpowiedzUsuń
  2. Znana ze swoich wąskich horyzontów kol M powie że jednakowoż najzieleńsza to jest w długi majowy weekend nad rzeką Wisłą obserwowana z promu Sobieszewo-Mikoszewo;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha, a potem na wieczór wraca się oczywiście do Domu bo: home sweet home:))

    OdpowiedzUsuń