poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Teofil i Święta

Jak już ustaliliśmy, Teofil to typ, który czerpie z życia garściami. Dlatego też, w przeciwieństwie do niektórych narzekających, że znowu święta i w związku z tym trzeba sprzątać, przygotowywać, jeść, chodzić w gości i gości przyjmować, cieszy się, że kolejne święta nastały.

Radość Teofila związana z Wielkanocą koncentruje się wokół koszyczka z tak zwaną "święconką". Tak zwaną, ponieważ xmas_eve co prawda maluje pisanki i robi to prawie co roku od niemal dwudziestu siedmiu lat razem z kol. K., z którą mogą się cały rok nie widzieć, ale wspólnego malowania jaj nie odpuszczą, jednak jaj tych następnie nie święcą, z paru powodów. Więc "święconka" jest w domu xmas_eve po prostu koszykiem pełnym kolorowych, popękanych jajek (żadna siła nie jest w stanie powstrzymać ich od pękania podczas gotowania), którym towarzyszy kurczak i baran oraz czasami zielone gałązki czegoś tam, co nie wiadomo jak się nazywa, ale każdy pewnie wie, o co chodzi.

Jak każdy nowy obiekt w zasięgu wzroku, koszyk wielkanocny wzbudza żywe zainteresowanie Kotów, które, jak tylko zajmie on miejsce na stole w dużym pokoju, wskakują i dokładnie obwąchują jego wnętrze i zewnętrze. Jednak ani Stef ani Dzidka nie posuwają się dalej, poprzestając na wrażeniach zapachowych. Co innego Teofil.

W zeszłym roku, w niedzielę wielkanocną xmas_eve obudził tajemniczy odgłos, jakby ktoś toczył obły obiekt po panelach podłogowych. Wstała więc i poszła sprawdzić, co się dzieje. Okazało się, że dziwnym trafem drzwi do dużego pokoju, zawsze na noc zamykane, stały otworem. W środku znajdował się Teofil, który właśnie pobrał sobie ze stojącego na stole koszyka jajko i turlał je po podłodze.



W tym roku jajko nie zostało pobrane, chociaż Teofil wyraźnie próbował powtórzyć numer sprzed roku, bo w skorupce zielonej pisanki w tajemniczy sposób pojawiła się dziura, jak od kła. Pisanka została jednak w koszyku. Teofilowi udała się za to inna sztuczka. Uruchomił swoje dzikie instynkty i wykradł z kosza ...



kurczaka, którego następnie przeczołgał po panelach aż do kuchni (widocznie baran bronił się rogami i nogami i nie dał się wziąć żywcem).



Xmas_eve zastanawia się, co Teofil szykuje na przyszłoroczną Wielkanoc.

-----------------------------------------------------------------------
PS1. Dziś, zaraz po otwarciu drzwi do dużego, kurczak w tajemniczy sposób pojawił się na podłodze w przedpokoju.

PS2. Xmas_eve zwraca uwagę czytelników, zarówno na zdjęciu, jak i na filmie, na przyglądającego się ekscesom Teofila Stefana, który nigdy w życiu nie wpadłby na to, żeby wyjąć z koszyka jajko lub kurczaka.

6 komentarzy:

  1. Właśnie, bukszpan, niech przyjedzie się douczyć z botaniki, przy okazji choinkę spalą.
    A jaja nie pękają jak się dosypie soli:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co ona z tym paleniem choinki, to jakiś rytuał baniński? ;-) A jaja mimo dodania im soli do wody pękają i tak, myśli, ze nie próbowała?
    ;-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pękają pewnie dlatego, gdyż to pewnie jaja 3-ki a nie zerówki...
    Znaczy kurzęce.


    Palenie choinki na wielkanoc? Faktycznie ciekawy zwyczaj - i jaki widowiskowy zapewne - zwłaszcza jeśli ubrana ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, potwierdzam, jest to mała kaszubska tradycja. Na Wielkanoc robi się już trochę ciepło można rozpocząć sezon ogniskowy. A na pierwsze musi być coś z jajem więc pali się choinkę. I tyle:) Zapraszam, choinka czeka.

    OdpowiedzUsuń
  5. @ Mol: ale kogo zapraszasz w końcu na to palenie, mnie czy w.p.? :D

    @w.p.: żadna jajeczna trojka nie ma wstępu do tego domu, wstęp maja zerówki i jedynki.

    OdpowiedzUsuń