niedziela, 13 czerwca 2010

Goście, goście cz. I

Zaczęło się od tego, że xmas_eve zaprosiła na dzisiejsze popołudnie gości. W związku z tym zaraz po obiedzie zabrała się do przygotowywania dla nich poczęstunku. W menu miała znaleźć się sałatka z tuńczyka (tuńczyk, kukurydza, czerwona papryka, żółta papryka, cebula, orzeszki ziemne solone, majonez) oraz sałatka serowa (mix sałatowy, camembert, ser żółty, gorgonzola, feta, winogrona, pestki dyni, sos Knorra balsamico).

Koty spały w sypialni (Stefan i Teofil na łóżku, Dzidka na parapecie), kiedy xmas_eve wyłożyła na blat roboczy składniki na pierwszą z nich. Wzięła do ręki puszkę z tuńczykiem w sosie własnym i zafrasowała się nad nią. Czytelnicy muszą wiedzieć, że zrobienie w domu xmas_eve sałatki z tuńczyka nie jest ot tak, po prostu, zrobieniem sałatki z tuńczyka. Odgłos otwieracza do puszek chroboczącego o metalowe wieko działa bez pudła i zawsze, ale to zawsze powoduje nagły i zmasowany napływ Kotów do kuchni. Napływ ten wzbogacony jest o odgłosy paszczą wydawane przez Teofila. Czasami Koty dają się nabrać i w ten sam sposób reagują na otwieranie puszki z kukurydzą albo koncentratem pomidorowym. Dopiero na widok (i zapach) zawartości, odchodzą, zawiedzione. Nie trzeba chyba dodawać, że xmas_eve musi się za każdym razem tuńczykiem z Kotami podzielić.

Ponieważ Stefan ma zakazane jedzenie ryb ze względu na swoje problemy z pęcherzem, xmas_eve zależało, żeby koty nie dowiedziały się, że właśnie otwiera puszkę z tuńczykiem. W związku z tym wpadła na pomysł, że zamknie się z puszką i otwieraczem w łazience. Tak też zrobiła. Zamknęła za sobą cicho drzwi, umieściła puszkę na krawędzi wanny, sprawnym ruchem otworzyła ją zostawiając wieczko nie do końca odcięte od reszty, otworzyła drzwi, przeszła do kuchni, podeszła do zlewu, przechyliła puszkę jednocześnie naciskając wieczkiem zawartość, żeby odcedzić sos własny i postawiła puszkę z odcedzonym tuńczykiem na blacie. W chwili, gdy widelcem podważała wieczko, żeby zacząć wyjmować tuńczyka, usłyszała za sobą odgłos paszczą wydawany przez Teofila. Teofil był już obok, za nim nadciągał Stefan.

Skąd dowiedziały się, że oto została otwarta puszka z tuńczykiem? Nie wiadomo.
Co ciekawe, Dzidka, miłośniczka tuńczyka w sosie własnym, tym razem nie wykazała refleksu i pozostała na swoim miejscu, na parapecie.

4 komentarze:

  1. Może zapach?
    Dźwięk widelca o wieczko?
    Tajemnica :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha :) Uśmiałem się :) Może trzeba było droga xmas_evo jeszcze odkręcić kran co by woda zagłuszała, ewentualnie dodatkowo przykryć się kocem wytłumiającym one dźwięki.
    Nie no posiadanie kota to chyba za duże dla mnie wyzwanie :)

    P.S. A ciekawe co w części 2 i 3 "gości" się działo...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach jeszcze ten pomysł z puszczaniem "złotych przebojów" celem zagłuszania można by zastosować :)

    OdpowiedzUsuń