piątek, 30 lipca 2010

Stefan i ważka

... ... ...



- Chciałbym mieć tę ważkę - powiedział Stefan, przyklejając nos do szyby.
- Nie zawsze możemy mieć wszystko to, co byśmy chcieli, Stefan - powiedziała xmas_eve przyklejając nos do szyby.
- Ale słyszałem, że chcieć to móc - upierał się Stefan.
- No, w sumie, ja też tak słyszałam ... - zamyśliła się xmas_eve.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Wstyd Kotów

Z Kotami bywa tak, że mimo, że grzeczne i wychowane, to mogą czasem człowiekowi narobić wstydu. Jeden z takich wstydów wiąże się na przykład z czarnymi ubraniami. Człowiek wychodzi sobie z domu, niczego nie podejrzewając, w czarnych ciuchach (które, podobnie jak czarne samochody, wiadomo - wyszczuplają) i nagle, po drodze, kątem oka zauważa, że wyszczuplające czarne ciuchy są całe w kotach. W kotach Kotów. Taki człowiek już się nie wyprze posiadania w domu Kotów, nawet gdyby bardzo chciał. I mimo, że człowiek nie rusza się z domu bez rolki czyszczącej w torbie, to i tak w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że walkę z kotami Kotów na czarnych ciuchach można porównać do walki z wiatrakami. Albo do syzyfowej pracy. Pozostaje wyrzec się czarnych ciuchów, tylko co, jeśli człowiek wyjątkowo w nich gustuje?

Drugi wstyd może wiązać się z sytuacją, kiedy do domu Kotów zawitają niespodziewani goście, a sam człowiek przyjdzie razem z nimi, po dłuższej w domu nieobecności. Wtedy, po wyjściu gości, może się okazać, że pod nieobecność człowieka Koty zrobiły bardzo skuteczny użytek z kuwety zmieniając łazienkę, z której goście musieli skorzystać, w bardzo nieprzyjazne dla zmysłu powonienia miejsce.

I co tu zrobić z takimi Kotami? Udusić?

Na koniec zdjęcie jednego z przynoszących wstyd Kotów. To kolejna odsłona cyklu Przygody Jasnej Stałki, tym razem trzymanej nieco drżącą ręką, a może to model się ruszał... W roli głównej Stefan oraz sweter z futerkiem (!), które wyżej wymieniony postanowił upolować i zamordować. Enjoy!

czwartek, 22 lipca 2010

Z cyklu ...

Dziś jest zdecydowanie za upalnie, by pisać. Dlatego dziś, zamiast tekstu będzie obraz. Jest to zdjęcie z cyklu Przygody Jasnej Stałki, w roli głównej wystąpił Kot Stefan i stół.

sobota, 17 lipca 2010

Kotów lato

Lato w tym roku Kotów nie oszczędza. Temperatura panująca w mieszkaniu nie została dotychczas zmierzona z braku termometru wewnątrz, jednak xmas_eve szacuje ją na jakieś 68,5 stopnia Celsjusza ;-), a wilgotność powietrza ocenia na jakieś 99%, tak na oko.

Szczególnie nieprzyjaznym miejscem stała się ostatnio sypialnia, która z racji wschodniego usytuowania od wczesnych godzin porannych jest już niemalże sauną parową i zostaje nią do końca dnia. Dziś sauna zaczęła się około 3 w nocy, więc xmas_eve wzięła poduszkę i razem z Dzidką udała się do dużego pokoju (Teofil i Stefan biegali, więc zostali wyproszeni do przedpokoju). Tam Dzidka umiejscowiła się na biurku, zrzucając przy okazji polisę ubezpieczeniową na tyle sprytnie, że wylądowała ona pod kanapą i mało brakowało, a by zginęła, a xmas_eve ulokowała się na kanapie, gdzie starała się zasnąć w pozycji mało komfortowej. O piątej skapitulowała, wstała i udała się na spacer z psem Niuńkiem, który przyjechał na weekendowe kolonie.

Po powrocie do domu zastała wszystkie Koty zameldowane w dusznej sypialni, rozciągnięte jak skóry z tygrysa. Za każdym razem, kiedy xmas_eve widzi Koty rozciągnięte jak skóry z tygrysa w tej saunie parowej, zastanawia się, czemu właściwie nie ulokują się w dużym pokoju, w którym, jako jedynym pomieszczeniu w domu, panuje w miarę znośna temperatura. Przecież to nie są koty egzotyczne ...





niedziela, 11 lipca 2010

Teofila guzik i folia

Xmas_eve zauważyła, że ostatnio ciągle publikuje wpisy o Teofilu. Chciałaby bardzo móc zamieścić wpis o Stefanie albo Dzidce, ale prawda jest taka, że to Teofil dostarcza codziennie najwięcej tematów do opowieści.

Xmas_eve wolałaby, by niektórych tematów nie dostarczał, dla własnego zdrowia. Do takich tematów należy na przykład temat jedzenia folii. Odkąd xmas_eve pamięta, Teofil był wielkim miłośnikiem folii. Kiedy tylko jakaś folia, zwłaszcza w postaci cienkich woreczków na zakupy, pojawia się w zasięgu jego wzroku, Teofil zbliża się zdecydowanym krokiem i przystępuje do międlenia jej w zębach. Widząc to xmas_eve również się zbliża i zdecydowanym tonem przemawia do Teofila, żeby natychmiast folię zostawił w spokoju, czego Teofil przeważnie nie robi, bo folia ewidentnie działa na niego jak narkotyk.

Do niedawna na międleniu się kończyło. Ostatnio jednak Teofil najwyraźniej przeszedł do kolejnego etapu gry pod tytułem "Wchłoń jak największy kawałek folii, a potem się go pozbądź". Któregoś dnia xmas_eve przyłapała go na dziamaniu ucha od cienkiej, zielonej, foliowej siatki, w której przybył do domu arbuz. Zanim go dopadła, ucho zostało przegryzione. Tak się jej przynajmniej wydawało - że tylko przegryzione. Okazało się jednak, że była w błędzie. Okazało się to następnego dnia, kiedy wróciła z pracy i zastała kawałek zielonego foliowego ucha w towarzystwie, tu bardzo przeprasza co wrażliwszych za te fizjologiczne szczegóły, zwymiotowanej zawartości teofilowego żołądka.

Uradowana, że od progu ma się czym zająć, zabrała się do sprzątania obiecując sobie, że od teraz wszystkie siatki będzie przed Teofilem chować. Okazało się jednak, że to nie koniec. Następnego dnia, kiedy wróciła do domu, zastała, prawie w tym samym miejscu, w takim samym jak poprzednio towarzystwie, mały foliowy woreczek ze struną, w środku którego znajdował się niebieski guzik, o taki, jak ten:



Teraz xmas_eve już wie, że musi chować przed Teofilem nie tylko foliowe siatki oraz, że jak jej guzik odpadnie od tej konkretnej bluzki, to już nie będzie miała na zapas.

----------------------------------------------------------------------------

PS. Po tygodniu katarskich (od Katar, taki kraj) upałów właśnie spadł deszcz. Teofil z miejsca się ożywił i zrobił kilka rund od balkonu do sypialni ....

niedziela, 4 lipca 2010

Teofila balkon

Teofil jest fanem balkonu. Bez wątpienia to on, ze wszystkich Kotów, balkon lubi najbardziej i spędza na nim najwięcej czasu. Nie ma co prawda na nim wielkiego pola do manewru, bo balkon przyczepiony do mieszkania xmas_eve ma jakiś metr na pól metra, tak na oko. Czyli zrobi dwa kroki w jedną stronę i już jest balkonu koniec, a kiedy położy się w poprzek, gdyby nie było siatki, ogon zwisłby mu niechybnie za balustradę.

Jednak Teofil stara się dobrze wykorzystać każdy dostępny centymetr powierzchni. Zazwyczaj siedzi i obserwuje przechodzących chodnikiem ludzi oraz przejeżdżających ścieżką rowerzystów i rolkarzy. Wiele uwagi poświęca też ptakom obsiadającym okoliczne lipy oraz gzyms budynku, znajdujący się piętro wyżej. Zwłaszcza gołębie bywają w tej materii bezczelne, siadają na wspomnianym gzymsie, tak że widać im tylko kiwające się głowy. W ten sposób drażnią się z Teofilem, który nigdy w życiu do nich nie doskoczy i one, mimo swoich ptasich móżdżków, pewnie to wiedzą.

Dużo wrażeń dostarczają mu też owady, chociaż one ostatnio pojawiają się w mniejszej ilości, ku uciesze xmas_eve, która owadów szczerze nienawidzi. Teofilowi jednak od czasu do czasu udaje się upolować muchę, z którą w zębach, z konspiracyjną miną na twarzy, wpada następnie do mieszkania, by ją zjeść. Xmas_eve goni go wówczas w popłochu, żeby sprawdzić, czy to, co Teofil ma w paszczy, nie jest przypadkiem osą.

Czasem na sąsiednim balkonie, usytuowanym na wyciągniecie reki, pojawia się pies. Jest to obcy pies, chociaż całkiem mały. Widząc psa Teofil kamienieje, przypłaszcza się trochę do podłoża i obserwuje go bardzo wnikliwie.

Dzisiaj Teofil, będąc na balkonie, łaskawie pozwolił się xmas_eve wyszczotkować, dzięki czemu trochę sierści, która zostałaby zdeponowana na dywanie, zostało na szczotce. Przy okazji szczotkowania właśnie okazało się, że Teofil leżący w poprzek balkonu zajmuje całą jego szerokość i mógłby zwiesić ogon za balustradę.

Jedyne, czego Teofil na balkonie nie lubi, podobnie zresztą, jak Stefan, który nie lubi tego nawet bardziej, to ryk silnika motocyklowego. Za każdym razem, kiedy ulicą na pełnym gazie przejeżdża jakiś użytkownik motocykla, przez niektórych zwany dawcą organów, Teofil wraz ze Stefanem, jeśli ten ostatni też się na balkonie znajduje, pryska z balkonu z prędkością ponaddźwiękową i ląduje pod łóżkiem w sypialni. Po chwili jednak na balkon wraca i od początku zaczyna swoje obserwacje świata.



czwartek, 1 lipca 2010

Poczta i Teofila gumka i zszywka

Wracając dziś z pracy xmas_eve zajrzał wreszcie do swojej skrzynki pocztowej. Wreszcie, bo zagląda do niej z rzadka, po części dlatego, że w jej klatce schodowej są dwa wejścia. Skrzynki wiszą przy wejściu od ulicy, a xmas_eve wchodzi zazwyczaj wejściem od parkingu. Po części też dlatego, że zdaje sobie sprawę, że znacznie więcej przesyłek znajdzie w skrzynce poczty elektronicznej. W pocztowej skrzynce tradycyjnej może co najwyżej znaleźć w maju fakturę za telefon, przez który rozmawiała w lutym. Albo korespondencję z banku adresowaną do poprzednich właścicieli mieszkania, którzy wyprowadzili się pięć lat temu.

Dziś jednak xmas_eve znalazła w swojej skrzynce wcale sympatyczna przesyłkę od firmy, która żywi Koty:



Jakiś czas temu bowiem xmas_eve świadomie padła ofiarą mailingu z tej firmy, czy też baneru jakiegoś, już nie pamięta. W każdym razie, posłuchała call to action, weszła na stronę i zarejestrowała Koty, podając ich płeć, wiek oraz informacje odnośnie stanu zdrowia. W zamian firma okazała się tak miła, że przysłała Kotom saszetkę na spróbowanie. Koty dziękują i czekają na jeszcze, bo w końcu powinny dostać jeszcze dwie.

Oprócz przesyłki z saszetką w skrzynce leżała ulotka reklamująca pizzerię:



Do ulotki przyczepiona była zszywką gumka, tzw. recepturka. Tylko dlatego xmas_eve wzięła ja na górę zamiast położyć na dachu skrzynek, co zazwyczaj czyni z ulotkami wrzucanymi do jej skrzynki, na której jest naklejka "Proszę nie wrzucać ulotek reklamowych".

Gumka recepturka zawsze się przyda, pomyślała, dlatego po przyjściu do domu położyła ulotkę na stole z zamiarem późniejszego odczepienia gumki i wyrzucenia ulotki. Kiedy odpalała komputer, na stole pojawił się Teofil, który już wcześniej zdążył obwąchać przesyłkę z firmy na R. Złapał ulotkę za gumkę, a następnie zeskoczył razem z nią ze stołu i udał się w nieznanym kierunku. Xmas_eve postanowiła przymknąć na to oko i kontynuowała włączanie komputera, po czym przeszła do przygotowywania Kotom obiadu.

Dopiero później, kiedy szła włączyć telewizor na Fakty, natknęła się na ulotkę leżącą na dywanie w dużym pokoju. Gumki jednak przy niej nie było. Po bliższych oględzinach stwierdziła, że gumka wraz ze zszywką została od ulotki oderwana. Zaniepokojona zaczęła jej szukać, bo wizja gumki połkniętej przez Teofila była dla niej wyjątkowo niepokojąca. Szukała w całym mieszkaniu, ale nie znalazła jej nigdzie na podłodze.

Wstępnie pogodziła się więc z faktem, że gumka została zjedzona i zaczęła pocieszać się, że może zostanie bezboleśnie wydalona, kiedy nagle zauważyła poszukiwaną zdeponowaną na siedzeniu jednego z czterech krzeseł przysuniętych do dużego stołu. Uradowana wzięła ją do ręki i stwierdziła, że brakuje zszywki ... Jej miejsce pobytu pozostaje nieustalone do teraz. Xmas_eve ma nadzieje, że w momencie odczepiania gumki od ulotki zszywka została po prostu wystrzelona przez gumkę w nieznanym kierunku i dlatego nigdzie jej nie ma. W każdym razie Teofil nie wygląda, jakby połknął cokolwiek oprócz tuńczyka i kulek wspomnianej firmy na R.