czwartek, 1 lipca 2010

Poczta i Teofila gumka i zszywka

Wracając dziś z pracy xmas_eve zajrzał wreszcie do swojej skrzynki pocztowej. Wreszcie, bo zagląda do niej z rzadka, po części dlatego, że w jej klatce schodowej są dwa wejścia. Skrzynki wiszą przy wejściu od ulicy, a xmas_eve wchodzi zazwyczaj wejściem od parkingu. Po części też dlatego, że zdaje sobie sprawę, że znacznie więcej przesyłek znajdzie w skrzynce poczty elektronicznej. W pocztowej skrzynce tradycyjnej może co najwyżej znaleźć w maju fakturę za telefon, przez który rozmawiała w lutym. Albo korespondencję z banku adresowaną do poprzednich właścicieli mieszkania, którzy wyprowadzili się pięć lat temu.

Dziś jednak xmas_eve znalazła w swojej skrzynce wcale sympatyczna przesyłkę od firmy, która żywi Koty:



Jakiś czas temu bowiem xmas_eve świadomie padła ofiarą mailingu z tej firmy, czy też baneru jakiegoś, już nie pamięta. W każdym razie, posłuchała call to action, weszła na stronę i zarejestrowała Koty, podając ich płeć, wiek oraz informacje odnośnie stanu zdrowia. W zamian firma okazała się tak miła, że przysłała Kotom saszetkę na spróbowanie. Koty dziękują i czekają na jeszcze, bo w końcu powinny dostać jeszcze dwie.

Oprócz przesyłki z saszetką w skrzynce leżała ulotka reklamująca pizzerię:



Do ulotki przyczepiona była zszywką gumka, tzw. recepturka. Tylko dlatego xmas_eve wzięła ja na górę zamiast położyć na dachu skrzynek, co zazwyczaj czyni z ulotkami wrzucanymi do jej skrzynki, na której jest naklejka "Proszę nie wrzucać ulotek reklamowych".

Gumka recepturka zawsze się przyda, pomyślała, dlatego po przyjściu do domu położyła ulotkę na stole z zamiarem późniejszego odczepienia gumki i wyrzucenia ulotki. Kiedy odpalała komputer, na stole pojawił się Teofil, który już wcześniej zdążył obwąchać przesyłkę z firmy na R. Złapał ulotkę za gumkę, a następnie zeskoczył razem z nią ze stołu i udał się w nieznanym kierunku. Xmas_eve postanowiła przymknąć na to oko i kontynuowała włączanie komputera, po czym przeszła do przygotowywania Kotom obiadu.

Dopiero później, kiedy szła włączyć telewizor na Fakty, natknęła się na ulotkę leżącą na dywanie w dużym pokoju. Gumki jednak przy niej nie było. Po bliższych oględzinach stwierdziła, że gumka wraz ze zszywką została od ulotki oderwana. Zaniepokojona zaczęła jej szukać, bo wizja gumki połkniętej przez Teofila była dla niej wyjątkowo niepokojąca. Szukała w całym mieszkaniu, ale nie znalazła jej nigdzie na podłodze.

Wstępnie pogodziła się więc z faktem, że gumka została zjedzona i zaczęła pocieszać się, że może zostanie bezboleśnie wydalona, kiedy nagle zauważyła poszukiwaną zdeponowaną na siedzeniu jednego z czterech krzeseł przysuniętych do dużego stołu. Uradowana wzięła ją do ręki i stwierdziła, że brakuje zszywki ... Jej miejsce pobytu pozostaje nieustalone do teraz. Xmas_eve ma nadzieje, że w momencie odczepiania gumki od ulotki zszywka została po prostu wystrzelona przez gumkę w nieznanym kierunku i dlatego nigdzie jej nie ma. W każdym razie Teofil nie wygląda, jakby połknął cokolwiek oprócz tuńczyka i kulek wspomnianej firmy na R.

4 komentarze:

  1. tez tak mysle :D Wsiatło z tyłu no i jasna stałka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Jasnej stałki przypadki" - może nowy blog co? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ono jednak trochę nieostre wyszło, tam gdzie miało być ostre, Teofil chyba właśnie się gotował do odejścia z kadru. No nie jest to głupi pomysł z tym jasnostałkowym blogiem, trzeba rozważyć. :)

    OdpowiedzUsuń