czwartek, 5 sierpnia 2010

Stefan i szlafrok

... ... ...



- No, a jeśli faktycznie nie zawsze możemy mieć to, co byśmy chcieli, to co wtedy? - zapytała xmas_eve.
- Wtedy trzeba cieszyć się tym, co mieć możemy - powiedział Stefan.
- Czym na przykład? - zapytała xmas_eve.
- Na przykład niebieskim pluszowym szlafrokiem, który jest zawsze i można go nagniatać łapami, ile tylko się chce - odrzekł Stefan.
- Mhm, czyli jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma? - zapytała xmas_eve.
- No, mniej więcej - potwierdził Stefan.
- I to zawsze działa? - drążyła xmas_eve.
- Nie zawsze - powiedział Stefan.
- Tak właśnie myślałam - westchnęła xmas_eve.

6 komentarzy:

  1. Fajnie masz, z takim Stefanem u boku męki egzystencjalne Ci nie grożą ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko Stefan dyskutuje z Tobą? A pozostałe Koty?
    Czy może Ty wolisz rozmowę ze Stefanem?

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko Stefan rozmawia ze mną na takie poważne życiowe tematy. Teofil mówi dużo, ale nie słucha, bo jest zbyt zajęty bieganiem i zabawą. A Dzidka w ogóle żyje w swoim świecie i rzadko z niego wychodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie... no proszę...
    Mi ten schizofreniczny monolog przypomina "Małego Księcia" którego w podstawówce wprost nie znosiłem (choć lektury ogólnie b. lubiłem).
    I tyle hałasu z powodu "Domu nad rozlewiskiem" przeczytanym jednym tchem w Bookarni? ;)
    Ale Stefan jest spoko :)
    P.S.
    Nie no dobra - jeszcze był ten serial z mówiącym kotem - kurde też go nie lubiłem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wojtek: bo to właśnie miało być w konwencji Małego Księcia :-P Mały Książę jest spoko, zwłaszcza czytany w oryginale. I proszę mi tu nie wyjeżdżać ze schizofrenicznością, my ze Stefanem jesteśmy zdrowi. :) Serial z mówiącym kotem, jeden z kultowszych z dzieciństwa, właśnie ponoć powtarzają w TV.

    OdpowiedzUsuń
  6. A tak w ogóle, to to jest dialog :-P

    OdpowiedzUsuń