wtorek, 7 grudnia 2010

Jak ognia

Już nie raz i nie dwa przechodziło to xmas_eve przez myśl, ale zawsze starała się tę myśl z głowy wyrzucić i nie pozwalać, aby znów się pojawiła. Wczoraj jednak natrętna myśl wróciła. Brzmi ona tak: co by zrobiła, gdyby przyszło jej się nagle musieć ewakuować z mieszkania, z trzema Kotami? Kogo najpierw by łapała? W co? Czy Dzidka swoim zwyczajem zrobiłaby aferę i nie dała się zapakować do transportera? A co by z nimi zrobiła, kiedy już by się jej udało wynieść ich na ten mróz? A gdyby z kolei jej nie było w domu, żeby się ewakuować? A Koty by były?

Wczoraj xmas_eve wróciła na Hallera po osiemnastej, sterana, i to wcale nie pracą, tylko zmaganiami z zakorkowanymi zjazdami z obwodnicy do Gdańska Głównego, do którego musiała dotrzeć po południu. Pierwsze, co ją uderzyło na klatce, to otwarte na oścież okno. Nosz, co za debile, pomyślała, w takie zimno okno na oścież otwierać. Zamknęła okno i poszła dalej, a tam na półpiętrze duże okno też otwarte. Hola, hola, co z tymi oknami ... ? I coś śmierdzi na dodatek. Spalenizną. Weszła do domu. Wszystko w porządku. Dzidka jest, nic się nie dzieje. Gaz jest. Prąd też, ale widać, że nie było, bo radiobudzik zresetowany. Podeszła do balkonowego okna, żeby spuścić żaluzje i zauważyła dwoje ludzi idących chodnikiem, zapatrzonych w okna mieszkania w przeciwnym pionie. No tak, pomyślała, to wszystko jasne. Nie musi iść do sąsiadów pytać, co się stało.

Dziś zapytała. Paliło się u pijaków spod piątki. Przyjechała straż i u pijaków wybili okna. A potem kazali wszystkim wyjść przed dom...

Ma tylko nadzieje, że do Dzidki nie dotarło, co się działo.

Jak ognia boi się ognia. A jeszcze bardziej niż ognia boi się gazu.

Przeprasza za taki mało koci wpis.

:-\

niedziela, 5 grudnia 2010

Dzidki inna twarz

Od ponad dwóch tygodni Dzidka jest jedynym kotem na Hallera. Stefan i Teofil wciąż nie wrócili ze swoich kolonii na Dywizjonu i mają się tam tak znakomicie, że xmas_eve czasem zastanawia się, czy aby nie lepiej niż w domu. Kot Felicjan natomiast wrócił już na własne śmieci, bo i pan T. wrócił ze szpitala.

Im dłużej Dzidka jest sama, tym częściej xmas_eve dochodzi do wniosku, że Dzidka jest jednak stworzona do życia w kociej samotni. I że wcale nie tęskni za Stefanem i Teofilem. Oraz, że rządząc niepodzielnie w mieszkaniu na Hallera jest najszczęśliwszym kotem na tej ulicy, ba, może na całej dzielni, a nawet w całym 3M.

Samotna Dzidka pokazuje twarz, jakiej xmas_eve już dawno u niej nie widziała. Przede wszystkim, Dzidka bezustannie mruczy, a oprócz tego wydaje z siebie różne dawno zapomniane dźwięki, zwane też potocznie miauczeniem. Normalnie w wydawaniu dźwięków celuje Teofil, robi to tak przekonująco i zdecydowanie, że milkną przy nim wszystkie inne Koty, czasem tylko Stefan coś skrzeknie nieśmiało i bez przekonania. Dzidka przy Teofilu właściwie się nie odzywa. Może uważa, że szkoda strzępić język? Teraz odzyskała głos i go używa.

Dzidka żądą, by ją głaskać i drapać. Przychodzi i wciska człowiekowi w dłoń swoją głowę, każe drapać się za uchem, smyrać po pleckach, a nawet po brzuchu. Lubi to robić zwłaszcza kiedy człowiek śpi, myje zęby albo zajmuje się innymi ważnymi sprawami w łazience, ale nie tylko. Właściwie Dzidka wykorzystuje teraz każdą nadarzającą się okazję do zapewnienia sobie porcji głaskania i smyrania. Może przeczuwa, że Koty niedługo wrócą i to oni będą ustawiali się pierwsi w kolejce do smyrania?

Okazało się też, że Dzidka sypia w swojej budzie, stojącej w sypialni, w zasadzie za karę i aby pokazać focha oraz niechęć do otaczającego ją świata. Kiedy pozostałe Koty są w domu, Dzidka właściwie każdej nocy sypia w budzie, czasem tylko zamienia ją na okienny parapet. Odkąd jest sama, nie zaszczyca budy swoją osobą. Zamiast tego nieustannie zajmuje najlepszą miejscówkę w całym domu, czyli oparcie fotela w dużym pokoju, zazwyczaj zajęte albo przez Stefana albo przez Teofila. Wyleżała już w nim spory krater. Xmas_eve zastanawia się, czy oparcie kiedyś wróci do swojej podstawowej formy.

Buda służy też normalnie Dzidce do zaakcentowania swojej dezaprobaty dla odwiedzających xmas_eve gości. Kiedy goście przychodzą z wizytą, Dzidka błyskawicznie udaje się do sypialni, gdzie zajmuje budę i zazwyczaj nie opuszcza jej, aż za gośćmi drzwi się nie zamkną. W tym czasie Stefan, a zwłaszcza Teofil, tworzą komitet powitalny i nie opuszczają przybyłych ani na krok. Podczas niepodzielnego panowania Dzidki okazało się, że do niektórych gości potrafi ona wyjść natychmiast, mało tego, łaskawie dać się głaskać. Zachodzi jednak duże prawdopodobieństwo, że w tym konkretnym przypadku Dzidka poszła za głosem serca swojej pani (ymm, to znaczy podwładnej...), więc być może to się nie liczy. Trzeba ją będzie szybko wypróbować na innych gościach, zanim Koty wrócą.

Tak czy inaczej, Dzidka w swej samotni czuje się jak ryba w wodzie. Xmas_eve już dziś się martwi, jak dużego focha pokaże, kiedy Stefan i Teofil w końcu wrócą z kolonii.

-------------------------------------------------------------------------------------

Na załączonym zdjęciu Dzidka wyleguje krater na wspomnianym fotelu.