wtorek, 15 czerwca 2010

Teofila źdźbło szczypiorku

Dziś rano malująca prawe xmas_eve oko zobaczyła w odbijającej jak lustro, błyszczącej matrycy swojego laptopa Teofila, który za jej plecami wskoczył na blat kuchenny, skierował się do zlewozmywaka i zanurkował głową i przednimi łapami między stojące w nim naczynia. Xmas_eve była pewna, że zwabiły go resztki ryby, która miał na śniadanie i próbuje je teraz wyciągnąć i skonsumować.

Po chwili jednak zorientowała się, że nie chodzi wcale o rybę, tylko o źdźbło szczypiorku, które się w zlewie zaplątało. Teofil zręcznie wyłuskał szczypiorek spomiędzy kubków i talerzy i ruszył z nim w tango po podłodze. Widząc to xmas_eve czym prędzej rzuciła swoje cienie i tusze i pospieszyła po aparat, by zarejestrować Teofilowe ze szczypiorkiem wybryki. Oto i one. Zaleca się oglądać z głosem, bo Teofil wydaje na filmie odgłos paszczą i to niejeden, a jeden nawet wprost do kamery.

video

Po powrocie z pracy xmas_eve szczypiorku nigdzie nie znalazła. Czyżby został skonsumowany po udanej zabawie?

Dzidki czad na lekkich dragach

Kol. G zamówiła wpis o Dzidce, więc oto jest:

Xmas_eve zawsze zachodzi w głowę, skąd Dzidka wie, że goście już sobie poszli. Jeśli kojarzy z ich wyjściem odgłos zamykanych drzwi wejściowych, to skąd ma pewność, że wszyscy wyszli, że nikt nie został w dużym pokoju albo kuchni?
W każdym razie, jak tylko drzwi zamkną się za gośćmi, Dzidka natychmiast wyłania się ze swojej kryjówki i przystępuje do inspekcji.

Tym razem tez tak było. Jak tylko drzwi się za Gośćmi w niedzielę zamknęły, Dzidka wyłoniła się z sypialni i zaczęła chodzić po śladach. Zebrała zapachy w przedpokoju, po czym przeszła do dużego pokoju i zatrzymała się dłużej w miejscu, gdzie stał transporter Rozalki. Węszyła tam wnikliwie, zbierając każdą chyba cząstkę zapachu obcego kota, jaka się jeszcze ostała, a następnie ruszyła w stronę stołu, pod którym Rozalka podczas wizyty zajęła jej osobiste, prywatne krzesło.

Nie dotarła tam jednak. Po drodze zaleciała ją fascynująca woń walerianowych tabletek, których kilka wysypało się na dywan podczas zabawy Teofila i Stefana. Dzidka przystanęła, zaintrygowana zapachem, zaczęła węszyć z nosem przy samym dywanie, a następnie wykonała fikołka przez prawe ramię, kulnęła się zgrabnie na podłogę i przystąpiła do radosnego tarzania się w walerianowych oparach.

"Dawali czasem czadu, bo lubili lekkie dragi" xmas_eve zanuciła sobie pod nosem słowa piosenki z czasów licealnych. Widać czasem i Dzidka da trochę czadu, zwłaszcza jak wspomoże się lekkim dragiem.