niedziela, 5 grudnia 2010

Dzidki inna twarz

Od ponad dwóch tygodni Dzidka jest jedynym kotem na Hallera. Stefan i Teofil wciąż nie wrócili ze swoich kolonii na Dywizjonu i mają się tam tak znakomicie, że xmas_eve czasem zastanawia się, czy aby nie lepiej niż w domu. Kot Felicjan natomiast wrócił już na własne śmieci, bo i pan T. wrócił ze szpitala.

Im dłużej Dzidka jest sama, tym częściej xmas_eve dochodzi do wniosku, że Dzidka jest jednak stworzona do życia w kociej samotni. I że wcale nie tęskni za Stefanem i Teofilem. Oraz, że rządząc niepodzielnie w mieszkaniu na Hallera jest najszczęśliwszym kotem na tej ulicy, ba, może na całej dzielni, a nawet w całym 3M.

Samotna Dzidka pokazuje twarz, jakiej xmas_eve już dawno u niej nie widziała. Przede wszystkim, Dzidka bezustannie mruczy, a oprócz tego wydaje z siebie różne dawno zapomniane dźwięki, zwane też potocznie miauczeniem. Normalnie w wydawaniu dźwięków celuje Teofil, robi to tak przekonująco i zdecydowanie, że milkną przy nim wszystkie inne Koty, czasem tylko Stefan coś skrzeknie nieśmiało i bez przekonania. Dzidka przy Teofilu właściwie się nie odzywa. Może uważa, że szkoda strzępić język? Teraz odzyskała głos i go używa.

Dzidka żądą, by ją głaskać i drapać. Przychodzi i wciska człowiekowi w dłoń swoją głowę, każe drapać się za uchem, smyrać po pleckach, a nawet po brzuchu. Lubi to robić zwłaszcza kiedy człowiek śpi, myje zęby albo zajmuje się innymi ważnymi sprawami w łazience, ale nie tylko. Właściwie Dzidka wykorzystuje teraz każdą nadarzającą się okazję do zapewnienia sobie porcji głaskania i smyrania. Może przeczuwa, że Koty niedługo wrócą i to oni będą ustawiali się pierwsi w kolejce do smyrania?

Okazało się też, że Dzidka sypia w swojej budzie, stojącej w sypialni, w zasadzie za karę i aby pokazać focha oraz niechęć do otaczającego ją świata. Kiedy pozostałe Koty są w domu, Dzidka właściwie każdej nocy sypia w budzie, czasem tylko zamienia ją na okienny parapet. Odkąd jest sama, nie zaszczyca budy swoją osobą. Zamiast tego nieustannie zajmuje najlepszą miejscówkę w całym domu, czyli oparcie fotela w dużym pokoju, zazwyczaj zajęte albo przez Stefana albo przez Teofila. Wyleżała już w nim spory krater. Xmas_eve zastanawia się, czy oparcie kiedyś wróci do swojej podstawowej formy.

Buda służy też normalnie Dzidce do zaakcentowania swojej dezaprobaty dla odwiedzających xmas_eve gości. Kiedy goście przychodzą z wizytą, Dzidka błyskawicznie udaje się do sypialni, gdzie zajmuje budę i zazwyczaj nie opuszcza jej, aż za gośćmi drzwi się nie zamkną. W tym czasie Stefan, a zwłaszcza Teofil, tworzą komitet powitalny i nie opuszczają przybyłych ani na krok. Podczas niepodzielnego panowania Dzidki okazało się, że do niektórych gości potrafi ona wyjść natychmiast, mało tego, łaskawie dać się głaskać. Zachodzi jednak duże prawdopodobieństwo, że w tym konkretnym przypadku Dzidka poszła za głosem serca swojej pani (ymm, to znaczy podwładnej...), więc być może to się nie liczy. Trzeba ją będzie szybko wypróbować na innych gościach, zanim Koty wrócą.

Tak czy inaczej, Dzidka w swej samotni czuje się jak ryba w wodzie. Xmas_eve już dziś się martwi, jak dużego focha pokaże, kiedy Stefan i Teofil w końcu wrócą z kolonii.

-------------------------------------------------------------------------------------

Na załączonym zdjęciu Dzidka wyleguje krater na wspomnianym fotelu.