niedziela, 29 maja 2011

Turkwy

Miało być o turkwach, a więc jest.

Kiedyś, dawno temu, kiedy xmas_eve chadzała jeszcze na tenisa z K., w przerwach gry siadywały na ławce, rozmawiały i obserwowały otaczające je okoliczności przyrody. Któregoś razu, gdy tak siedziały i rozmawiały zamiast grać, zauważyły, że na otaczających korty drzewach stacjonują jakieś takie bardzo duże gołębie, które wiją sobie na tych drzewach gniazda.

"Gołębie" te są szare, umaszczone jak turkawki, ale sporo od nich większe. Wijąc gniazda robią dużo hałasu, może dlatego, że są takie duże. Kokoszą się na gałęziach i przenoszą patyki z jednego drzewa na drugie. K. mówiła na te ptaki "turkwy", że niby to takie większe turkawki.

Takie same turkwy stacjonują na lipach rosnących za oknem xmas_eve na Hallera. Siadają na gałęziach, trzepoczą skrzydłami, rozgarniają liście i wiją gniazda. Koty są turkwami zafascynowane. Kiedy tylko jakaś turkwa pojawi się na gałęzi, natychmiast wylegają na balkon i śledzą ją szeroko otwartymi oczami. Jeśli turkwa za bardzo hałasuje na gałęzi, Koty wspinają się na siatkę i próbują ja dosięgnąć. Na szczęście mało skutecznie.

Tak wygląda turkwa:



A tak wyglądają obserwujące turkwę Koty:



I to tyle, jeśli chodzi o turkwy.

piątek, 27 maja 2011

Balkon na pilota

Xmas_eve marzy czasem, by mieć drzwi balkonowe sterowane pilotem. Takie marzenia dopadają ją zwłaszcza z rana.

Nie wiedzieć czemu, ale właśnie rano Koty szczególnie bardzo chcą wychodzić na balkon. Nie byłoby w tym nic kłopotliwego, gdyby nie to, że balkon wychodzi na ruchliwą ulicę, a około godziny 8-9 hałas na niej jest szczególnie dotkliwy. Dlatego xmas_eve wypuszcza Koty, kiedy akurat wychodzi do kuchni jeść śniadanie albo do łazienki suszyć włosy. Kiedy wraca do dużego, żeby pracować albo udawać, że pracuje, zamyka balkon, bo od tego ulicznego hałasu uszy jej odpadają.

Niestety, jak tylko drzwi balkonowe zostaną zamknięte, Koty, razem albo każdy z osobna, usadawiają się momentalnie w ich pobliżu i swoją postawą bardzo wymownie sygnalizują, że natychmiast, niezwłocznie muszą wyjść na balkon. Wtedy xmas_eve wstaje zza biurka i otwiera drzwi. Koty wychodzą, spędzają na balkonie minutę lub dwie (no chyba, że na lipie są turkwy, ale o tym w następnym odcinku) i wracają do pokoju. Xmas_eve znów więc wstaje i zamyka balkon. Za chwilę Koty znowu tkwią z nosami przyklejonymi do szyby. I tak kilka razy każdego ranka ...

Trochę podobny problem, choć nie do końca, miał Simon, ten od kota Simona:

wtorek, 24 maja 2011

Czerwona tasiemka

U xmas_eve w sypialni stoi kwiat, który nazywa się zamioculcas. Jest to już drugi kwiat tej odmiany, pierwszy został zamęczony nadmiarem wody. Dlatego o tego dba szczególnie, mało podlewając i pilnując, żeby nie był podgryzany. Ponieważ jeden z pędów jakoś tak luźno tkwił w ziemi i xmas_eve obawiała się, że odpadnie, pewnego dnia postanowiła związać całość czerwona tasiemką.

Na szczęście kwiat nie budził specjalnego zainteresowania Kotów. Nawet Edek nie przesadził go, kiedy był ostatnio z wizytą. Nie budził do dziś. Dziś bowiem susząca w łazience włosy xmas_eve kątem prawego oka zarejestrowała jakiś ruch w przedpokoju i odwróciwszy głowę zobaczyła Teofila zmierzającego z sypialni do dużego z jednym końcem czerwonej tasiemki w paszczy. Drugi ciągnął się za nim. Za Teofilem podążał Stefan. Obaj wyglądali jak dwaj "chłopacy", urwisy, z których ten bardziej urwisowaty właśnie skombinował sobie jakąś spoko-zabawkę, a ten bardziej gamoniowaty idzie za nim i prosi "Ej, no daj się trochę pobawić, nooo."

Pierwszym odruchem xmas_eve było rzucić suszarkę i pobiec do sypialni, żeby sprawdzić, czy kwiat leży w kawałkach na podłodze. Nie leżał. Tasiemka została z finezją odwiązana i zabrana, bez naruszenia kwiata.

piątek, 13 maja 2011

Czarny z Chrobrego

Tego czarnego koleżkę xmas_eve i pies Niuniek napotkali podczas wieczornego spaceru, na ulicy Chrobrego. Xmas_eve zauważyła go pierwsza, jak rączym kłusem pomykał za starszym panem prowadzącym na smyczy pięknego długowłosego wilczura. Kotek biegł za psem, jakby to był jego najlepszy przyjaciel.

Kiedy pan i wilczur skręcili do stojącego nieopodal ulicy garażu będącego warsztatem samochodowym, czarny odłączył się, spostrzegł psa Niuńka i z miejsca ruszył w jego stronę. Z bliska okazało się, że czarny ma zadziorne, inteligentne spojrzenie, grube łapy (będzie dużym kotem ;)) i sporą ochotę zaprzyjaźnić się z Niuńkiem.

Po chwili starszy pan i jego wilczur wynurzyli się z garażu i pan poinformował xmas_eve, że to kotek, który został wychowany przez psa. Xmas_eve odpowiedziała, że to widać, ale nie dowiedziała się, czy to wilczur wychował czarnego, bo pan trochę niedosłyszał i nie odpowiedział na zadane o to pytanie.



Okazało się, że kotek przynależał do tego garażu, bo w końcu wynurzył się z niego pan mechanik i nakazał mu wracać do domu, co czarny rzecz jasna zignorował. A xmas_eve zrobiła fotkę i poszli z psem Niuńkiem w swoja stronę.

środa, 11 maja 2011

Weekend kota Edka

Kot Edek dawno już wrócił do domu, ale wspomnienia o nim są nadal żywe, a czytelnikom należy się relacja z jego pobytu.

A więc. Edek okazał się być grzecznym i dobrze wychowanym kotem, trochę tylko nienawykłym do towarzystwa innych przedstawicieli swojego gatunku. W związku z tym chciał chyba nacieszyć się nim na zapas i nie odstępował Stefana i Teofila prawie na krok, urządzając co chwila pogoń za jednym albo za drugim, połączoną ze wskakiwaniem na plecy. Najbardziej spektakularny skok na plecy miał miejsce pierwszego wieczora, kiedy niczego nie podejrzewający Stefan ułożył się spać na łóżku z Teofilem u boku. Kot Edek czaił się chwilę po drugiej stronie łóżka, niewidoczny dla Stefana, aż wreszcie wykonał skok, wylądował na Stefanie i wgryzł mu się w kark. Teofil wstał groźnie, gotów iść z odsieczą Stefanowi, na szczęście xmas_eve zainterweniowała, odczepiła Edka od Stefana i zasugerowała mu, żeby poszedł spać do swojego transporterka. Skutecznie.

Kiedy akurat nie skakał na Koty, Edek spędzał czas na parapecie w sypialni, obserwując gołębie na pobliskim klonie oraz to, co się działo na podwórku. W domu nie ma parapetów, bo mieszka na poddaszu, więc taki widok z okna serwowany non stop to musiała być dla niego nie lada gratka.

Wizyta Edka przebiegłaby zupełnie bezwypadkowo, gdyby nie zdarzenia niedzielnego poranka, kiedy to siedząca akurat w wannie xmas_eve usłyszała zza zamkniętych drzwi łomot czegoś spadającego na podłogę. Po wyjściu z łazienki przekonała się, że KTOŚ zerwał firankę, przewrócił doniczki oraz, co gorsza, butelkę z wodą do kwiatów, która polała się na podłogę. Podejrzenie padło na Edka i Teofila, bo podczas sprzątania bałaganu zaglądali podejrzliwie do kuchni, a na twarzach mieli wypisane pytanie "Czy ten bajzel, który zrobiliśmy, tam jeszcze jest?" Stefan wynurzył się z jakiejś kryjówki dopiero po dłuższym czasie i na twarzy miał wypisane "Nie mam z tym nic wspólnego".

Po wyjeździe Edka Koty były tak zmęczone, że padły jak nieżywe i spędziły niedzielne popołudnie oraz wieczór śpiąc snem kamiennym. Teofil był do tego stopnia zamroczony, że kiedy xmas_eve, też zmęczona sobotnim wyjściem wieczornym, postanowiła obejrzeć X-Factor w pozycji horyzontalnej, przyszedł, żeby się przytulić. A Teofil z reguły się nie przytula, musiał więc być tak znużony, że zapomniał.



Edek został wstępnie zaproszony, wraz ze swoją Panią, na openerowy weekend. Stay tuned. Będzie się działo ;)

środa, 4 maja 2011

Edek

Dziś przyjechał na weekend na Hallera kot Edek z Tczewa.



Kot Edek ma rok, jest długi, smukły i specjalizuje się w przesadzaniu kwiatów doniczkowych. Po wstępnym obwąchiwaniu nowej miejscówki i nieznajomych kotów w niej zastanych, poczuł się jak u siebie, zrobił siku do kuwety, a następnie upatrzył sobie Stefana, którego aktualnie gania po całym mieszkaniu. Stefan, który o tej porze zwykle zażywa drzemki w loży lub na krześle pod stołem, siada nerwowo przycupnięty to tu, to tam, powarkuje, syczy i nie wie chyba, co ma myśleć o tym niezbyt grzecznym gościu.

Wydaje się, że kiedy xmas_eve rozmawiała przez telefon i akurat nie uważała, Teofil ustanowił zasady współistnienia między nim a Edkiem i zaznaczył, kto tu jest szefem, bo do niego Edek nie startuje.

Edek zostanie do niedzieli. Trzymajcie kciuki za spokojny sen xmas_eve ;) i Stefana.

--------------------------------------------------------------------------------
PS. Całe szczęście, że Dzidka jest na przedłużonych koloniach na Zaspie. Gdyby tu była, dopiero by się działo.

PS2. Z ostatniej chwili: chyba jednak Edek nie respektuje ustaleń z Teofilem, właśnie próbował naskoczyć mu na plecy.