środa, 11 maja 2011

Weekend kota Edka

Kot Edek dawno już wrócił do domu, ale wspomnienia o nim są nadal żywe, a czytelnikom należy się relacja z jego pobytu.

A więc. Edek okazał się być grzecznym i dobrze wychowanym kotem, trochę tylko nienawykłym do towarzystwa innych przedstawicieli swojego gatunku. W związku z tym chciał chyba nacieszyć się nim na zapas i nie odstępował Stefana i Teofila prawie na krok, urządzając co chwila pogoń za jednym albo za drugim, połączoną ze wskakiwaniem na plecy. Najbardziej spektakularny skok na plecy miał miejsce pierwszego wieczora, kiedy niczego nie podejrzewający Stefan ułożył się spać na łóżku z Teofilem u boku. Kot Edek czaił się chwilę po drugiej stronie łóżka, niewidoczny dla Stefana, aż wreszcie wykonał skok, wylądował na Stefanie i wgryzł mu się w kark. Teofil wstał groźnie, gotów iść z odsieczą Stefanowi, na szczęście xmas_eve zainterweniowała, odczepiła Edka od Stefana i zasugerowała mu, żeby poszedł spać do swojego transporterka. Skutecznie.

Kiedy akurat nie skakał na Koty, Edek spędzał czas na parapecie w sypialni, obserwując gołębie na pobliskim klonie oraz to, co się działo na podwórku. W domu nie ma parapetów, bo mieszka na poddaszu, więc taki widok z okna serwowany non stop to musiała być dla niego nie lada gratka.

Wizyta Edka przebiegłaby zupełnie bezwypadkowo, gdyby nie zdarzenia niedzielnego poranka, kiedy to siedząca akurat w wannie xmas_eve usłyszała zza zamkniętych drzwi łomot czegoś spadającego na podłogę. Po wyjściu z łazienki przekonała się, że KTOŚ zerwał firankę, przewrócił doniczki oraz, co gorsza, butelkę z wodą do kwiatów, która polała się na podłogę. Podejrzenie padło na Edka i Teofila, bo podczas sprzątania bałaganu zaglądali podejrzliwie do kuchni, a na twarzach mieli wypisane pytanie "Czy ten bajzel, który zrobiliśmy, tam jeszcze jest?" Stefan wynurzył się z jakiejś kryjówki dopiero po dłuższym czasie i na twarzy miał wypisane "Nie mam z tym nic wspólnego".

Po wyjeździe Edka Koty były tak zmęczone, że padły jak nieżywe i spędziły niedzielne popołudnie oraz wieczór śpiąc snem kamiennym. Teofil był do tego stopnia zamroczony, że kiedy xmas_eve, też zmęczona sobotnim wyjściem wieczornym, postanowiła obejrzeć X-Factor w pozycji horyzontalnej, przyszedł, żeby się przytulić. A Teofil z reguły się nie przytula, musiał więc być tak znużony, że zapomniał.



Edek został wstępnie zaproszony, wraz ze swoją Panią, na openerowy weekend. Stay tuned. Będzie się działo ;)

10 komentarzy:

  1. Masakra :/ Nie ma nic gorszego niż spadnięta doniczka. I potem coś trzeba zrobić z ziemią, z kaktusem...
    No ja nie wiem czy bym znów chciał takiego gościa. Widać koty zestresowane były mocno. A jak będzie Dzidka... to może być epicki fail ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie hodujemy kaktusów, tylko cebule na szczypior, cebule na hiacynty oraz fasolę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah. Ewową Fasolę. No tak. No jak koty okupują parapety to trudno zbyt wiele tam hodować a zwłaszcza kaktusy. Ale tak sobie pomyślałem, że fajnie było by tak poleżeć na parapecie. Tylko pewnie by się urwał :/

    Powinna przy takim gościu kupić kocimiętki i by się towarzycho wyluzowało momentalnie przy zielu

    OdpowiedzUsuń
  4. Bym kliknął że lubię ale guzik jakiś nie teges :/

    OdpowiedzUsuń
  5. O niee!!! To cały Fejsik nie teges!!

    OdpowiedzUsuń
  6. W. - To prawda ze na parapetach wiele hodowac sie nie da, np. parapet w sypialni jest całkowicie zawłaszczony przez NICH. Kocimietka była w uzyciu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co za zbieg okoliczności. Jakbym czytała o Majce, która gościła u nas na majowy weekend. Nie było słodko, o nie. A Lu odsypiał tę wizytę przez 2 dni.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety, blogger upadł i skasował dwa ostatnie posty, ten i o czarnym. Udało sie je odtworzyć, przy nieocenionej pomocy Ć., ale komentarze znikneły. Wiec jesli ktos ma ochotę dopisac je z powrotem to Koty zachęcają.

    OdpowiedzUsuń
  9. :)))) Ja już dawno zapomniałem czy coś napisałem jeśli w ogóle. Zresztą... na pewno nic mądrego ;)

    OdpowiedzUsuń