czwartek, 28 lipca 2011

W papierowej torbie na głowie

Kiedyś xmas_eve i E. miały takie powiedzenie, że jeśli będą chciały gdzieś pójść, ale tak, żeby nikt ich nie rozpoznał, bo na przykład będą się wstydziły, że tam poszły, albo będą niezadowolone ze swojego wyglądu, to założą sobie papierowe torby na głowy.

Xmas_eve zapomniała już o tym powiedzonku, może dlatego, że dawno nie widziała E., a może dlatego, że nie ma ostatnio jakoś potrzeby zakładania papierowej torby na głowę. Aż do wczoraj, kiedy to papierowa torba powróciła za sprawą Stefana.

Xmas_eve dokonała ostatnio bardzo udanego zakupu w sklepie sieci Solar i przyniosła ten zakup do domu w papierowej torebce ekologicznej z papierowymi uszami i logo marki. Wyjąwszy zakup torebkę odłożyła na komodę z zamiarem późniejszego schowania jej tam, gdzie trzyma tego rodzaju torebki lub zakwalifikowania jej do pojemnika z makulaturą. Sprasowała ją i odsunęła maksymalnie w stronę ściany, żeby Kotom nie przyszło do głowy do niej wchodzić.

Wczorajszego wieczora, gdy akurat była w łazience, dobiegł ją z sypialni dziwny, niepokojący odgłos - szurania, szeleszczenia i stukania czymś o coś. Udała się więc tam czym prędzej, by sprawdzić, co jest grane. W sypialni zobaczyła Stefana chodzącego w tę i z powrotem po parapecie, za firanką. Stefan nie był jednak sam. Razem z nim na parapecie była torba z Solara, zawieszona za oba uszy na stefanowej szyi.

Zobaczywszy xmas_eve Stefan i torba zeskoczyli z parapetu i ukryli się po łóżkiem na tyle głęboko, żeby było ich trudno dosięgnąć. Xmas_eve położyła się więc na podłodze z zamiarem wyjęcia obojga i rozdzielenia. Nie było to wcale łatwe. W końcu wczołgała się do połowy pod łóżko i wykulała Stefana, a następnie zdjęła mu torbę z szyi. Pozostałe Koty patrzyły skonsternowane na te zabiegi, już wcześniej zaalarmowane hałasem, jaki wywoływała uczepiona Stefana torba. Uwolniony Stefan otrząsnął się, chwilę pomedytował, a następnie poszedł w swoją stronę.

Zważywszy na to, że na komodzie, z której Stefan pobrał torbę, stoi kwiat w doniczce, mały telewizor oraz cenne, bo trudno dostępne, perfumy, to przygoda ta skończyła się wcale nie najgorzej. Nie mówiąc już o możliwości podduszenia Stefana uszami torby. O takiej ewentualności xmas_eve woli nawet nie myśleć. Wtedy sama musiałaby sobie założyć papierowa torbę na głowę. Ze wstydu, że do tego dopuściła.

sobota, 9 lipca 2011

Festiwalowy Edek i Dzidki alergia na Koty

W życiu Kotów zapanował przez chwilę zamęt. Najpierw na Open'erowy weekend przyjechał kot Edek z Tczewa wraz ze swoją Podwładną. Kot Edek z miejsca objął mieszkanie w posiadanie, rezydował w loży oraz na sypialnianym parapecie i tak jak poprzednim razem, polował głównie na Stefana. Gdy tylko Stefan wynurzał się z kryjówki, w nadziei, że Edek go nie zauważy, ten ostatni wykonywał sus na Stefana i Stefan musiał w te pędy uciekać. Edek zawsze go jednak doganiał, bo jest młodszy i szczuplejszy. Stefan znalazł za to z Edkiem wspólny język w kwestii zabawy piórkami na wędce. Jeżeli któraś podwładna miała akurat ochotę pomachać im tymi piórkami przed nosem, skakali zgodnie, a nawet Stefan jakby bardziej, mimo starszeństwa.

Kot Edek odjechał w poniedziałek, a w środę do domu zawitała, po czterech miesiącach nieobecności, Dzidka. "Zawitała" to w sumie niewłaściwe słowo, lepiej pasowałoby "przyciągnięto ją wołami". Xmas_eve odniosła wrażenie, że w drodze z Zaspy na Hallera (a to zaledwie kawałeczek), ktoś jej Dzidkę podmienił. Ze zrelaksowanego, mruczącego, rozciągającego się na boku na dywanie wesołego kota w oka mgnieniu stała się najeżonym, skulonym zwierzęciem z nieustannie sycząca i warczącą paszczą.

Xmas_eve zorganizowała jej izolatkę w dużym, żeby Dzidka nie musiała oglądać Kotów i mogła spać w nocy spokojnie. Następnego dnia cały dzień z nią w tej izolatce siedziała, dawkując jej co jakiś czas, w małych ilościach, Stefana, żeby Dzidka zaczęła na nowo nabierać odporności na Koty. Niestety, wydaje się, że Stefan jak Stefan, idzie z nim wytrzymać, ale na Teofila, nawet w śladowych ilościach, Dzidka ma ciężką alergię. I że na tę alergię nie wynaleziono, jak na razie, lekarstwa.