poniedziałek, 17 października 2011

Elo

Elo. Nie zaprosili nas w tym roku na Blog Forum, chociaż ona podobno próbowała nas wkręcić. Tak przynajmniej twierdzi. Widać mało się starała. Ma się niby postarać w przyszłym roku, ale wiadomo, jak to z nią jest. Obiecanki-cacanki, a głupiemu wiadomo co ... Mówi, że szuka nowej formuły, takiej, która by jej nie pozwalała miesiącami się obijać. Pożyjemy, zobaczymy. Jest znana ze słomianego zapału.

Tak czy inaczej - żyjemy. Ona w końcu wzięła się za prawdziwą robotę i przestała udawać, że frilansuje. Wreszcie więc nie musimy się ze Stefanem martwić, czy starczy kasy na saszetki. Mamy spokój cały Boży dzień, nie kręci się po kwadracie, nie stuka w maszynę, nie ma jej do siedemnastej, możemy więc się relaksować do woli i regenerować siły po to, by o piątej rano zgotowywać jej miłą pobudkę, jak wtedy, gdy niby frilansowała. Niech się nie rozleniwia.

Dzidki nie ma, wyprowadziła się na dobre na Zaspę, więc tym bardziej jest spokój, nikt nie strzela focha. Co prawda, fajnie byłoby czasem zasadzić się na nią, jak siedzi w kuwecie, postukać łapą w dach i popatrzeć, jak się wkurza ... ech. Ze Stefanem to nie to samo, jemu można co najwyżej od czasu do czasu spróbować odgryźć ucho, coraz częściej jednak bezczelnie się odszczekuje.

A propos szczekania, czasem wpada pies, chociaż odkąd ona poszła do fabryki, rzadziej zagląda. Psa lubię, bo można mu się wytarzać w łapach i załapać na krzywy ryj na czesanie, jak ona go szczotkuje. Wtedy można też wytarzać się w psa wyczesanych kudłach, które ona pakuje do plastikowej siatki. To dopiero jest dżez.

No i w końcu kupiła kocią miętę w spraju. Upominałem ją z pół roku, żeby się ogarnęła i poszła do sklepu, bo stara się dawno skończyła. Psika nią na drapak, jest więc szansa, że tak go ze Stefanem poszarpiemy, że w końcu kupi nowy.

Byliśmy też ze Stefanem u dentysty-sadysty. Był odlot, ale to już następnym razem wam opowiem.

3Mcie się ciepło.
T.

6 komentarzy:

  1. Koci dentysta?!
    Karmisz je Ewa Snickersami czy co ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. taa, wyżerają mi z lodówki czekolade ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuff... Dobrze, że nie piwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No wreszcie wiadomo co u Kotów :) Przy takiej częstotliwości wpisów o Blog Forum proszę zapomnieć ;)-
    Pozdrawiamy wszystkie trzy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Grunt, że Koty zadowolone - domyślam się, że najszczęśliwsza z trójki jest Dzidka-jedynaczka, która nareszcie w spokoju i zadumie może korzystać z kuwety i żaden dowcipniś nie wali łapą pod dachu i drzwiczkach.

    Pomysł z dentystą brzmi intrygująco - xmas-eve mogłaby ulitować się nad publiką i napisać coś o tym wcześniej, niż za miesiąc ;)

    pozdrowienia dla Kotów i ich Podwładnej :)

    OdpowiedzUsuń