środa, 21 grudnia 2011

Na gapę

Nie wygrałem Włóczkota. :-| Ech, nie docenia się już dziś kociej pracy i tyle.

Ona mówi, że nic nigdy w życiu nie wygrała, oprócz książki w Trójce i wyjazdu na wymianę do Finlandii w liceum, może więc ja mam to po niej, że też nic nie wygrywam. Dziwne, bo myślałem, że mam w życiu szczęście...

W ramach szukania pocieszenia po przegranej chciałem się ostatnio przejechać z nią na wycieczkę do Warszawy. Ona wymyśliła sobie, że pojedzie tam i z powrotem, bo mówiła, że już nie wytrzyma dłużej, musi gdzieś pojechać, chociaż na chwilę. Na koncert niby, psa jakiegoś czy coś, nie wiem. Mi wszystko jedno było w jakim celu, byleby się w torbie móc przewieźć, bo w torbach gustuję prawie tak samo, jak w pudełkach po butach.

Więc jak tylko wyjęła torbę z szafy, natychmiast do niej wszedłem i zająłem najlepszą miejscówkę, żeby mnie jakieś tam łachy i suszarki nie podsiadły. Miejsca było sporo, bo tym razem, jakimś dziwnym trafem, nie brała dużo rzeczy. Potem zresztą okazało się, że zapomniała bluzki na zmianę. Ciekawe, o czym myślała, jak ją po uprasowaniu chowała do szafy zamiast do torby ... Ja to widziałem, ale pomyślałem sobie, że co się będę wychylał, chyba wie, co robi.

Przespałem w torbie do wieczora i miałem zamiar z rana się tam na powrót zameldować, żeby o mnie nie zapomniała. A rano - katastrofa! Torba zamknięta, a moją miejscówkę zajęła suszarka, oczywiście.

Koniec końców zostawiła nas ze Stefanem i pojechała. Tak się tym przejąłem, że wyrzygałem obiad na podłogę w dużym. Ech, a miałem taką nadzieję na szybki wypad do stolicy na gapę. Liczę, że jeszcze trafi się jakaś okazja. Będę czujny.

Pzdr.
T.

6 komentarzy:

  1. Widzę, że kot powoli zaczyna pisać na luzie, bo ostatnio jakiś spięty był. Liczyłem na siku w torbie, ale to z dużym pokojem też było niezłe ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może trzeba było nie opuszczać na noc miejscówki - wiadomo, że suszarki są podstępne i potrafią podsiąść w mgnieniu oka.

    ps. w ramach rekmpensaty namów xmas_eve na łososia na kolację wigilijną ;)

    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  3. jeśli zapaskudzanie podłogi to efekt nerwów, to muszę się poważnie zastanowić, bo Miki chyba też chce mi coś powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam Twoje posty! gdybym nie miala 2 lewych rak, to w podziece zrobilabym ze 100 wloczkotow i dodatkowo kazdego wloczkota zarzyganego, z oderwanym uchem, z wywleczonymi flaczkami z waty, z podryzionym ogonem itd itd itp wymienialabym na nowego. niestety mam dwie lewe konczyny gorne i moje uwielbienie moze przybrac postac li i jedynie slowna. przykro mi...

    OdpowiedzUsuń
  5. Popłakałam się ze śmiechu, kiedy dotarłam do opisu wyczynów w dużym. Przeczytałam towarzyszowi życia i on też się popłakał.
    nougatina

    OdpowiedzUsuń
  6. Drodzy Czytelnicy! Wszystkim Wam bardzo dziękuję za uznanie, w imieniu Teofila, bo to przecież on jest autorem tego wpisu. :)
    Życzymy wszystkim Wesołych Świąt i wielu fajnych prezentów od Mikołaja
    x_e.

    OdpowiedzUsuń