poniedziałek, 21 marca 2011

Ktoś tu kogoś podsiadł

Jak już co poniektórym wiadomo, xmas_eve zakończyła współpracę z Pewnym Wydawnictwem i zamierza się teraz przez jakiś czas wolno lansować ("wolny" ang: free, a nie slow, żeby nie było wątpliwości). Ma nadzieje, że ów wolny lans potrwa długo i będzie owocny.

Co mają do tego Koty? Otóż Kotom nie jest to wcale takie obojętne, jak by się wydawać mogło. Odkąd xmas_eve więcej przebywa w domu, Kotów spokój jest nieustannie zakłócany. Koty nie mogą spać, bo xmas_eve kręci się po domu, robi kawę, obiad, zmywa, sprząta, włącza radio i telewizor oraz wychodzi i przychodzi o najbardziej nieoczekiwanych porach. Nikt, przyzwyczajony do błogiego spokoju przez dziesięć godzin dziennie, by tego nie wytrzymał.

Najbardziej jednak na zmianie zawodowej rzeczywistości xmas_eve ucierpiał Stefan. Xmas_eve zawłaszczyła Stefana ulubione wyściełane krzesło-fotel z poręczami, na którym lubił on spędzać długie godziny drzemiąc. Teraz ona spędza na tym krześle-fotelu długie godziny przy laptopie, podczas gdy Stefan musi zadowolić się zwykłym krzesłem z zestawu Jokkmokk z Ikei. No, chyba, że uda mu się zająć lożę i nie zostanie z niej wykurzony przez wywierającego presję psychiczną Teofila.

Za każdym prawie razem, kiedy xmas_eve uda się do kuchni zrobić kawę albo opuści pokój w jakimś innym celu, po powrocie zastaje Stefana na krześle-fotelu, udającego, że bardzo twardo śpi. Mówi wtedy: "Stefan, znów mnie podsiadłeś!". Stefan udaje, że nie słyszy, ale prawdopodobnie w duchu odpowiada: "To chyba ty mnie podsiadłaś, moja droga..."