wtorek, 24 maja 2011

Czerwona tasiemka

U xmas_eve w sypialni stoi kwiat, który nazywa się zamioculcas. Jest to już drugi kwiat tej odmiany, pierwszy został zamęczony nadmiarem wody. Dlatego o tego dba szczególnie, mało podlewając i pilnując, żeby nie był podgryzany. Ponieważ jeden z pędów jakoś tak luźno tkwił w ziemi i xmas_eve obawiała się, że odpadnie, pewnego dnia postanowiła związać całość czerwona tasiemką.

Na szczęście kwiat nie budził specjalnego zainteresowania Kotów. Nawet Edek nie przesadził go, kiedy był ostatnio z wizytą. Nie budził do dziś. Dziś bowiem susząca w łazience włosy xmas_eve kątem prawego oka zarejestrowała jakiś ruch w przedpokoju i odwróciwszy głowę zobaczyła Teofila zmierzającego z sypialni do dużego z jednym końcem czerwonej tasiemki w paszczy. Drugi ciągnął się za nim. Za Teofilem podążał Stefan. Obaj wyglądali jak dwaj "chłopacy", urwisy, z których ten bardziej urwisowaty właśnie skombinował sobie jakąś spoko-zabawkę, a ten bardziej gamoniowaty idzie za nim i prosi "Ej, no daj się trochę pobawić, nooo."

Pierwszym odruchem xmas_eve było rzucić suszarkę i pobiec do sypialni, żeby sprawdzić, czy kwiat leży w kawałkach na podłodze. Nie leżał. Tasiemka została z finezją odwiązana i zabrana, bez naruszenia kwiata.