niedziela, 29 maja 2011

Turkwy

Miało być o turkwach, a więc jest.

Kiedyś, dawno temu, kiedy xmas_eve chadzała jeszcze na tenisa z K., w przerwach gry siadywały na ławce, rozmawiały i obserwowały otaczające je okoliczności przyrody. Któregoś razu, gdy tak siedziały i rozmawiały zamiast grać, zauważyły, że na otaczających korty drzewach stacjonują jakieś takie bardzo duże gołębie, które wiją sobie na tych drzewach gniazda.

"Gołębie" te są szare, umaszczone jak turkawki, ale sporo od nich większe. Wijąc gniazda robią dużo hałasu, może dlatego, że są takie duże. Kokoszą się na gałęziach i przenoszą patyki z jednego drzewa na drugie. K. mówiła na te ptaki "turkwy", że niby to takie większe turkawki.

Takie same turkwy stacjonują na lipach rosnących za oknem xmas_eve na Hallera. Siadają na gałęziach, trzepoczą skrzydłami, rozgarniają liście i wiją gniazda. Koty są turkwami zafascynowane. Kiedy tylko jakaś turkwa pojawi się na gałęzi, natychmiast wylegają na balkon i śledzą ją szeroko otwartymi oczami. Jeśli turkwa za bardzo hałasuje na gałęzi, Koty wspinają się na siatkę i próbują ja dosięgnąć. Na szczęście mało skutecznie.

Tak wygląda turkwa:



A tak wyglądają obserwujące turkwę Koty:



I to tyle, jeśli chodzi o turkwy.