środa, 16 listopada 2011

Bój o włóczkota

Allo. Postanowiłem wystartować w konkursie. Będę walczył o nagrodę. Na blogu takich dwóch rudych Podwładna rozdaje jakieś szmaciaki.

A co, uważam, że mi się należy. Napracowałem się w tym miesiącu, przewaliłem górę faktur, wprowadziłem je do komputera, a dodatkowo wysłałem i wydrukowałem deklaracje ZUS. Wszystko po to, żeby ona mogła zabrać tyłek w troki na długi weekend i pojechać gdzieś tam. Mówiła, że fajnie, ino zimno i Kotów tam nijakich nie widziała.

Mało mnie to w sumie obchodzi, bo gdybym wiedział, że nas ze Stefanem na ten weekend zawiezie do tej nadętej Dzidki, to bym jej nie pomagał. Sama by musiała sobie te faktury wprowadzać i ZUSy drukować. Zresztą, nawet nie podziękowała...

Więc, skoro ona mogła się włóczyć, to ja poproszę włóczkota - za straty moralne i włożony wysiłek.

Z góry dziękuje.
pozdr.
T.