czwartek, 9 lutego 2012

Drzewo

Mamy w domu drzewo iglaste. Ona sprawiła je nam już prawie dwa miesiące temu, przyniosła w fajnej nylonowej siatce z okami, którą lubię gryźć, postawiła w dużym i zawiesiła bombki i światełka.

Specjalnie się drzewem ze Stefanem nie interesowaliśmy, bo z poprzednich lat wiemy, że to żaden fun. Nie można się na nie wspinać, jak to robi nasz kuzyn z Lublina, Oskar, bo ona kupuje za małe okazy. Jako kot słusznego wzrostu nie będę przecież wygłupiał się i ryzykował upadku z niestabilnego, małego drzewa. Musiałbym na głowę upaść ... Szybko odkryliśmy też ze Stefanem, że nie da się tłuc bombek, co również czyni Oskar, bo ona kupiła już dawno temu bombki plastikowe. Taką bombkę można co najwyżej zdjąć i po cichu pokulać pod stół, jednak o spektakularnym tłuczeniu można sobie jedynie pomarzyć.

Żeby nie było, nadzorowaliśmy ze Stefanem ubieranie drzewa, sprawdziliśmy, czy równo wiesza i czy żadnej bombki nie dyskryminuje wieszając ją z tyłu. Potem się trochę pod nim pokręciliśmy, bo tam czasem można znaleźć prezenty, ale, jak już wspominałem, nic tam dla nas nie było. Ledwie się drapaka później doprosiliśmy. Ech, szkoda gadać.

Tak czy inaczej, wszyscy inni ludzie wyrzucają swoje drzewa dosyć szybko. W ogóle się z nimi nie cackają. Drzewo zrobiło swoje, drzewo może odejść. Tymczasem nasze drzewo stoi do dziś. Mało tego, wygląda na to, że chce zostać przynajmniej do wiosny, bo wysunęło zielone macki.

Ciekawe, co będzie, jeśli drzewo postanowi zostać na dobre ... Może urośnie na tyle, że będzie się można po nim wspinać. Wtedy może uda się rozbić którąś z plastikowych bombek - może zrzucona z dużej wysokości, spektakularnie się rozpryśnie?

Załączam Wam zdjęcia poglądowe - drzewo zeszłoroczne, które stało ledwo dwa tygodnie ...



...i tegoroczne, któremu się chyba wydaje, że jest w lesie.



Pzdr.

T.

--------------------------------------------
PS. Patelnia nie przyczyniła się w żaden sposób do śmierci zeszłorocznego drzewa. A tegoroczne niestety nie urośnie, bo nie ma korzeni :(
x_e

2 komentarze:

  1. Dobrze, że Drzewo nie wie, że nie ma korzeni. Człowiek też czasami ma takie momenty, że normalnie wiosna w sercu, zakwita, chce mu się śpiewać...
    A tu nagle kurde patrzy, że doniczka, że korzeni nie ma, że bombki i lampki zdjęte...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, Wojtku, czasem własnie tak jest. :-}

    OdpowiedzUsuń