środa, 1 lutego 2012

Literatura

Ona chodzi czasem z tą drugą, co ją niby przez nas skóra swędzi, do jakiegoś takiego miejsca, gdzie mówi, że się pije kawę i herbatę i czyta książki, które tam stoją na półkach.

Nie wiem, czy to dobry pomysł, czytać nie swoje książki pijąc jednocześnie kawę czy herbatę. Można przecież oblać książkę albo, co gorsza, umazać ją ciastem, bo słyszałem, że ciasto też tam bywa jedzone.

Nie wiem w ogóle, czy to dobry pomysł chodzić gdzieś, żeby pić tę kawę i czytać książki, skoro można to robić w domu. Ma przecież cały regał różnych książek, to co, nie może sobie zrobić tej kawy, czy nawet herbaty rooibos (ona mówi, ze to nie herbata), wziąć z regału książki i poczytać w spokoju, bez włóczenia się? Ma tyle książek, które kupiła i nigdy nie przeczytała, że na wiele jeszcze seansów z kawą i herbata wystarczy.

No ale enyłej, z ostatniej wyprawy tamże przytargała takie dzieło, jak widać na zdjęciu. Tłumaczyła się, że chciała wybrać bardziej ambitną pozycję, o jakiejś pianistce. Ta druga jej jednak powiedziała, że tamto niestrawne, a że druga sponsorowała, to i prawo głosu i ostatnie słowo pewnie miała.

Wydaje mi się, że ta książka to literatura prosta, łatwa i przyjemna. Martwiłbym się o nią i jej gusta literackie, gdyby nie to, że widziałem, że jednocześnie czyta taką grubą cegłę o tym facecie, co nadgryzł jabłko. Mówi, że z tej cegły dowiedziała się miedzy innymi, że on się nie mył. Nie rozumiem, jak to może być. My ze Stefanem myjemy się kilka razy dziennie, czasem nawet w trakcie zabawy przystajemy, żeby umyć nogę lub ogon. Nigdy nie zaniedbujemy higieny osobistej.

Ech, ci ludzie. To jakiś gorszy gatunek ....

pozdr.

T.

--------------------------------------------------------------------------
PS. A miejsce, w którym xmas_eve pije rooibosa i czyta książki wraz z M. i z innymi koleżankami czasem, to oczywiście Bookarnia.
x_e

11 komentarzy:

  1. No już chcialem dopisać, że jakie książki jaka kawa - ja tam ciągle widzę jakieś nachalne zdjęcia wyrobów cukierniczych.
    A przecież ciasto może sobie w domu zjeść, do tej książki, o tym co się nie mył i dostał jabłko od Ewy.

    OdpowiedzUsuń
  2. hehehe. jemu to jabłko chyba raczej ktoś narysował, a nie dostał od jakiejś Ewy ;D Czytam cegłę o Steve Jobsie, gwoli ścisłości :D

    OdpowiedzUsuń
  3. fajne miejsce ta bookarnia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Heloł Teofil - tu Rozalka. Miłością do Was nie pałam i znajomości zacieśniać nie zamierzam - co wyraźnie na wizytach okazałam, ale moja ona czyta mi Wasze wypowiedzi i podziwiam Wasze zaangażowanie i chęć korzystania z laptopa - mnie to nie interesuje (moja ona z tego się cieszy :)). Literatura to już inna kwestia. Ze zdjęcia widać, że co do książki przyniesionej też masz plany - zgłaszam, że jak plany zrealizujesz, to ja chętnie bym się z dziełem onym zapoznała. Pozdrawiam (w zasadzie nie pozdrawiam – tylko tak moja ona uważa, że trzeba), Rozalka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Abigail, tak, Bookarnia to fajne miejsce, jesli bedziesz gdzies w okolicach Sopotu, to polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ej, Rozalka, mnie sie zdaje, ze ja skads znam te bude ....
    :-P
    T.

    OdpowiedzUsuń
  7. No tak, budę dostałam od Was :) Ale teraz częściej leży tam Calima - ja mam dwie nowe miejscówki :):):)
    R.

    OdpowiedzUsuń
  8. Do Bookarni trafiłam dzięki Twoim wcześniejszym wpisom. Bardzo lubię to miejsce i zawsze kiedy odwiedzam Sopot (dwa razy do roku) odwiedzam również Bookarnie. W styczniu trafiłam nawet na spotkanie klubu czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak najbardziej rozumiem chęć picia kawy i czytania książki poza domem - zwłaszcza że Bookarnia ma świetny klimat - bardzo podobają się mi ściany całe w książkach - a i kawę mają niezłą :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lukocur, ciesze się, ze poznałaś dzięki nam Bookarnie. Dla mnie to miejsce jest niezastąpione :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiewiórko, to prawda. Mają tez bardzo dobrego rooibosa (ale tego bez chilli), nie mówiąc juz o ciastach ;)

    OdpowiedzUsuń