niedziela, 15 kwietnia 2012

Nowe

Nie, nie jest tak, że zarzuciłem pisanie, bo nie mam nic więcej do powiedzenia lub znudziło mnie dzielenie się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat otaczającego mnie świata. Nic z tych rzeczy. Powód jest prosty. Od miesiąca nie mogę dopchać się do laptopa. Ona zajmuje go do późnych godzin nocnych i pisze, czyta, pisze, czyta, pisze, czyta ... i tak na okrągło. A jak akurat nie pisze i nie czyta, to albo jej nie ma, albo jest, ale mówi, że jest zajęta i każe nie przeszkadzać, albo śpi i nie mogę jej dobudzić, żeby mi włączyła laptopa.

Dziś mi się jednak udało, chociaż przez chwilę zwątpiłem, czy zdołam coś nastukać, jak znienacka wyłączyli prąd. Wszystko jednak wskazuje na to, ze wreszcie mam swoje pięć minut, więc spieszę donieść Wam, co u nas.

Zapewne w to nie uwierzycie, ale stało się. Drapak, kupiony z okazji Nowego Roku, doczekał się swej premiery na Wielkanoc. Nie trwało to co prawda pół roku, jak swego czasu prognozowałem, jednak co do drugiej poruszonej wtedy kwestii ani trochę się nie pomyliłem.

Nowe stało się wrogiem starego. Nowy drapak jest nudny. Przylega do ściany. Nic z niego nie wystaje, nie zwisa, nie powiewa. Nie można się z impetem powiesić na wyszarpanych farfoclach, nie można też fantazyjnie założyć ich sobie na głowę, by ukryć się podczas polowania na Stefana.

Tęsknimy ze Stefanem za starym drapakiem. Na nowy prawie nie spojrzymy, nawet gdy ona psika go kocimiętką. Zdajemy sobie sprawę, że Instalator zadał sobie wiele trudu, by go nam zainstalować. Oczywiście w głębi serca bardzo to doceniamy. Ona mówi, że ma przez drapak nagrabione u sąsiadów z powodu wiercenia wiertarką w Niedzielę Wielkanocną, czego ponoć czynić nie należy. Tym bardziej jest nam przykro.

Ocierając łezkę w oku zamieszczam jeszcze raz zdjęcie starego drapaka - ku pamięci. Nie wiem, ile wysiłku będziemy musieli ze Stefanem włożyć w to, by doprowadzić drapak do stanu używalności. Z poprzednim zajęło to nam i Dzidce w sumie siedem lat, więc - trzymajcie za nas kciuki.

T.

7 komentarzy:

  1. Dużo siły w staraniach :)
    Dobrze, że się w końcu dostaliście do laptopa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ona pewnie książkę pisze.
    Co do drapaka - niestety to co obecnie jest nowe to jakoś odnoszę wrażenie jest gorsze od starych sprawdzonych.
    I nie ważne - buty, laptopy czy faceci ;)

    Chociaż z drugiej strony to może dobrze rokować i drapak zacznie się pruć jeszcze w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hah.. Zapewne o Was pisze, ale dobrze, że wreszcie się do laptopa dopchaliście i nie przeszkodziła Wam awaria prądu ;)
    Drapak zapewne już nie długo będzie wyglądał jak ten stary. Teraz wszystko szybciej się psuje..

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia z przemianą drapaka ;) Rozalka pozdrawia, Calima zapowiada się na poniedziałkowe popołudnie na inspekcję drapaka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też uważam, że to świetnie, że się wreszcie udało Teofilowi dopchać do laptopa. Życzę szybkiego doprowadzenia drapaka do stanu bardziej rozrywkowego ;)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że jesteście... Ja zwykle moim kociskom zostawiam dwa drapaki na raz... ;)...

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas też posucha i nie wiadomo na co to zwalić. Rude obstawiają lenistwo. Nie swoje, rzecz jasna. Ja mam za to zaległości nie tylko w pisaniu, ale i w czytaniu. Chociaż jedno zaczynam nadrabiać ;)
    PS. Drogie Futra, macie już wprawę, więc ten drapak załatwicie w 3, góra 4 lata. Luzik :D

    OdpowiedzUsuń