środa, 26 grudnia 2012

Odfajkowane

Przeżyliśmy.

Było jak co roku.

Najpierw Ona ogarniała, jak to nazywa, chaos. Polegało to m.in. na wielokrotnym uruchamianiu odkurzacza, czego ze Stefanem szczerze nie znosimy. Znacznie bardziej lubimy, gdy zabiera się za zmywanie podłóg mopem. Idziemy wtedy jak w dym do kuchni, dopóki podłoga jest jeszcze świeżo mokra i zostawiamy na niej ślady łap. Ona oczywiście wtedy krzyczy, żebyśmy spadali ale nic sobie z tego nie robimy. Chodzenie po mokrej podłodze jest zbyt przyjemne, by z tego ot tak zrezygnować, bo ktoś krzyczy.

Oprócz ogarniania chaosu znosiła do domu siaty z różną, mniej lub bardziej interesującą, zawartością. Były tam m.in. prezenty dla różnych ludzi. Nie omieszkała też kupić prezentów dla siebie, na przykład w postaci bardzo krótkiej sukienki. Za to o kocimiętce w spraju dla nas, tej, która dawno się już wypsikała, oczywiście nie pamiętała ...

Uznaliśmy ze Stefanem, że tym razem wybaczymy Jej gapiostwo i zdecydowaliśmy się pomóc pakować te prezenty tym bardziej, że była zajęta pieczeniem (Święto Lasu! Od lata nic nie piekła!) Pakowanie było o tyle ekscytujące, że w użyciu była folia oraz wstążki, a obie te rzeczy szczególnie lubię memlać i przeżuwać. Ona znów krzyczała, by tego nie robić, ale co tam, wymemlałem, a Stefan mi pomógł.

Potem do domu zawitała choinka, którą z miejsca pokochałem miłością bezbrzeżną i pełną uniesień. Niestety, Ona nie spisała się i kupiła lampki, które ledwo świecą (przypomnę tylko, że poprzednie zmuszone zostały świecić do marca i nie przeżyły takiego wysiłku).


Jak widać na załączonej fotografii, moje oczy bardziej świecą niż nowe lampki. Ale cóż, powiedziała, że nie pojedzie szukać lepszych lampek w hipermarkecie, bo nie chce się tam natknąć na wannę z podduszonymi karpiami (czemu, chętnie przytuliłbym jakiegoś karpia) i zadowoliła się takimi z Biedronki.

Na szczęście, pod rzeczoną choinką znalazły się prezenty również dla mnie i dla Stefana. Nie dostaliśmy co prawda wanny z karpiami ani nawet jednego karpia do wanny, dostaliśmy za to zestaw tuńczyków w puszkach. Bardzo dziękujemy Ci, Święty Mikołaju, że o nas pamiętałeś i jednocześnie przepraszamy, że nie przemówiliśmy w zamian ludzkim głosem, ale wiesz przecież, Mikołaju, że to ściema z tym mówieniem w Wigilię!

A potem spadł śnieg ....


A potem stopniał dokumentnie.

Święta Bożego Narodzenia uważam za odfajkowane. Oby do Wielkanocy.

Pozdr.
T.

wtorek, 4 grudnia 2012

Marsz do IKEI!

To już półtora miesiąca, jak nie ma z nami fotela, a my wciąż nie możemy sobie znaleźć miejsca, które mogłoby się z fotelem i jego lożą równać.

Sofa jakoś nas nie kręci. Zaczęliśmy w niej wylegiwać krater, ale z czasem zaprzestaliśmy tego i teraz spędzamy czas na stojącym przed nią twardym stoliku w oczekiwaniu na obiecane przez Nią zmiany aranżacyjne.

Obiecała nam nowe biurko w miejsce starego, które podzieliło los fotela i zostało sprzedane na serwisie aukcyjnym. Nawiasem mówiąc, biurko to też należało do moich preferowanych miejsc do leżenia. Lubiłem wylegiwać się na nim z rana nie zważając na twardość blatu, którą niwelowały nieco korkowe podkładki.

Wspominała coś o pufie wypełnionej groszkami, w która można byłoby się rozkosznie zapadać. Podsłuchałem, jako opowiadała przez telefon, że rozważa i może kupi. Póki co, ani nowego biurka ani pufy ani widu. Jedyne, co miała nam ostatnio do zaoferowania, to pusta kuweta pachnąca obcymi kotami i pudło po kolejnych butach.

W obawie, że nigdy się obiecanych sprzętów nie doczekamy, postanowiłem sam zadbać o sensowne miejsce do spędzania wolnego czasu, którego mamy ze Stefanem sporo.



Co prawda, okazało się, że pode mną jest pranie, które czeka na prasowanie i Ona zgłosiła sprzeciw, bym tam leżał. Nie mam zamiaru przejmować się tym tym bardziej, że pranie zazwyczaj długo czeka na prasowanie, zupełnie jak my na nowe meble. Mam więc zamiar ten fakt wykorzystać i leżeć na praniu, ile wlezie.

Pozdr.
T

----------------------------------------------
PS. A miłośnikom Kotów i foteli Podwładna poleca ten oto rysunek, na którym w punkcie czwartym kot wyleguje krater.