czwartek, 5 stycznia 2012

Nowe wrogiem starego

Z Nowym Rokiem, jak wiadomo, pojawiają się nowe plany, aspiracje i nadzieje. Postanowienia noworoczne są robione, niektóre takie same, jak roku poprzedniego, inne całkiem nowe, jeszcze nie używane. Niektórzy postanawiają schudnąć, inni rzucić palenie, jeszcze inni pójść po rozum do głowy. I takie tam. My ze Stefanem nic nie planujemy. Co ma być, i tak będzie, więc po co się stresować na zapas. A nuż nie wypali i wtedy co? Smutek. Poza tym, po co komu Nowy Rok? Czy stary komuś przeszkadzał? A jak się okaże, że nowe wrogiem starego? Wtedy smutek ....

Nie wiem, co ona postanowiła, ale jest znana ze słabej silnej woli, więc cokolwiek to jest, jest szansa, że nie dotrzyma. W każdym razie, będziemy za nią ze Stefanem trzymali pazury, gdyby jednak chciała dotrzymać.

U nas z Nowym Rokiem nastał nowy drapak. Ona mówi, że kupiła go, mimo, że jej jeszcze pensji w tym miesiącu w fabryce nie zapłacili i że powinniśmy to docenić. Doceniamy, a jakże. Nieważne, że nie jest przykręcony i że pewnie będzie tak teraz stał pół roku, jak nie przymierzając ta sukienka z wesela, co od sierpnia wisiała na wieszaku i dopiero dziś ją schowała (może poczyniła postanowienie noworoczne - sprzątać ciuchy do szafy).

Drapak niby fajny, wygląda jak ten stary za czasów świetności. Doszedłem dziś jednak do wniosku, że chyba wolę stary. Ma fantastyczne wyszarpane sznurki, za które można się uczepić do góry głową i szarpać je zębami. Zanim z nowego wyszarpiemy sznurki, miną przecież całe wieki. Będzie nuda.

Nie wiem więc, czy z tym drapakiem to koniec końców taki dobry pomysł. Może się okazać, że nowe wrogiem starego ...
Pzdr.
T.