wtorek, 28 lutego 2012

Froterka

W oczekiwaniu na hydraulika froterowałem dziś trochę podłogę w kuchni, żeby nie było wstydu, jak przyjdzie i zobaczy, jak tu u nas nieposprzątane. Ona sprząta tylko, jak się gości spodziewa, więc sami rozumiecie, co ja tu czasem mam. Muszę dbać, żebyśmy ze Stefanem nie stracili twarzy.

[uwaga, tu jest video, długo się ładuje, uprasza sie o cierpliwość .....]



Ona twierdzi, że to my ze Stefanem tak brudzimy, myślę jednak, że jest to z jej strony spore nadużycie. Zdarza nam się co prawda wysypać dwa, no może trzy ziarenka żwirku poza kuwetę, ale kto by tam się tym przejmował. Czym są dwa ziarenka żwirku wobec tego zalewu piachu i błota, którą oni przynoszą zza drzwi wejściowych.

Z moich obserwacji wynika, że najbardziej brudzi pies. Potem brudzi ona. Potem brudzą jej goście. Ona czasem mówi, że ten piach cały to chyba wyrasta spod ziemi, bo co odkurzy, on znów jest. Ja jednak uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Na przykład: zakłada buty rano, a potem się jej przypomina, że nam kulek nie dosypała do misek na cały dzień. I idzie do kuchni, a za nią piach.

A potem ja muszę froterować.

pzdr.

T.
---------------------------------------------------------------------
PS. Hydraulik przyszedł. Wiem, że powinienem nadzorować prace naprawcze, jak to zazwyczaj robię, bo jeszcze gotów coś spartolić. Tym razem jednak wolałem wycofać się na z góry upatrzone pozycje i obserwować go z pewnej odległości. Na pewno nabrudzi. Trzeba będzie froterować....