niedziela, 18 marca 2012

Ogon Stefana

Zauważyłem ostatnio, że Stefan nie jest do końca w zgodzie z własnym ciałem. Nie jestem pewien, czy to jakiś głębszy i poważniejszy problem i czy powinienem się o niego martwić, czy może to tylko chwilowe zaburzenie i samo mu przejdzie bez śladu.

Tak czy inaczej, Stefan wydaje się mieć wątpliwości, czy jego własny ogon rzeczywiście jest jego własnym. Nie wiem, jak to w ogóle jest możliwe. Ja na przykład jestem absolutnie pewien swojego ogona (ona mówi, że mam jego przeprost, nie wiem co może mieć na myśli). Jestem też absolutnie pewien swoich łap i uszu oraz futra, co więcej, jestem z nich po prostu dumny.

A Stefan ... Stefan ma problem. No bo jak inaczej to wytłumaczyć? Siedzi sobie spokojnie, patrzy przed siebie, albo dla odmiany myje futro (to akurat dobry objaw, słyszałem o takich kotach, które tego nie robią), wydaje się, że wszystko jest w zupełnym porządku, kiedy nagle, ni stąd ni zowąd, spogląda na koniec swojego ogona, jakby go nie rozpoznawał. Jego mina mówi: "O jacieeee, co to do licha jest?!" i, wyobraźcie sobie, rzuca się na swój własny koniuszek ogona z zamiarem schwytania go.

Nie muszę chyba dodawać, że ogon nie daje się schwytać, bo im bardziej Stefana łapy zbliżają się do niego, tym bardziej ogon się od nich oddala. To chyba oczywiste, Stefan jednak zdaje się nie rozumieć ani tego, ani tego, że na część swojego ciała polować nie należy, bo i po co? I kręci się w kółko jak szalony, dopóki mu się nie znudzi. Wtedy odpuszcza ogonowi i wraca do przerwanych czynności - patrzenia przed siebie lub mycia futra.

Nie rozumiem, o co mu może chodzić. Myślicie, ze to coś poważnego?
Pozdr.

T.
-----------------------------------------------------
PS. Następnym razem, gdy Stefanowi znowu zacznie odbijać na punkcie ogona, powiem jej, żeby nakręciła film, zobaczycie sami, co ja mam z tym Stefanem ....