sobota, 31 sierpnia 2013

Dojmujący brak wersalki

Dostajemy wiele pytań  z cyklu "A co tam u Dzidki?" A zatem, dziś krótki update o Dzidce.

Dzidka przeżyła ostatnio prawdziwą życiową tragedię. Została bowiem pozbawiona wersalki, w której od dawien dawna stacjonowała i w której znajdowaliśmy ją, gdy przyjeżdżaliśmy na letnie lub zimowe kolonie na Zaspę.

Ponoć Dzidka nie wyraziła zgody na pozbycie się wersalki przez jej obecną Podwładną, jednak jej zdanie nie zostało wzięte pod uwagę. Wersalka groziła zawaleniem, co stwarzało zagrożenie dla obu wyżej wymienionych. Dlatego pewnego dnia do drzwi zapukała ekipa, która wersalkę wyniosła na śmietnik, a w jej miejsce wstawiła całkiem nowe łóżko ze sklepu meblowego. Póki co widzieliśmy je ze Stefanem jedynie na zdjęciach. Ma fikuśną, malowaną na biało metalową ramę z kulkami. Podobno jest sto razy wygodniejsze od wersalki, nie ma jednak wnętrza, do którego mógłby zameldować się Kot.

Słyszałem, że Dzidka uznała brak wersalki za dojmujący i oprotestowała łóżko. Szczerze mówiąc, wcale się jej nie dziwię. My co prawda nigdy nie mieliśmy na własność żadnej wersalki, jednak aktywnie korzystamy ze wszystkich wersalek napotkanych na koloniach oraz wakacjach. Doskonale znamy więc ich zalety. Nigdzie, po prostu nigdzie nie można ukryć się tak skutecznie, jak w wersalce.

Z tego, co wiemy, po zakończeniu protestu Dzidka postanowiła jednak używać łóżka. Oferuje ono idealne warunki do przebywania na, a poza tym ma fantastyczne przestrzenie pod, zupełnie takie, jak u nas. Pogodzona ze swym losem Dzidka korzysta więc z obu tych możliwości.

A na koniec, zdradzę Wam tylko, że doszły mnie słuchy, iż Dzidka jest jeszcze bardziej monstrualnym Kotem niż ja. Ona mówi, że nie ma się z czego cieszyć, bo zna wiele Kotów, które koło monstrualności nawet nie leżały (phi!), ja jednak oddycham z ulgą, że nie jestem w czołówce tego rankingu.

Udanej ostatniej soboty wakacji!
T.
---------------
PS. A Podwładna doda, że Dzidka przebywa obecnie na koloniach u Pana T., gdzie ma do dyspozycji klasyczną wersalkę ze szmatą z tyłu. Może się w niej ukrywać, ile dusza zapragnie. :)

12 komentarzy:

  1. Ciekawe, czy oprotestowanie łóżka polegało na obfitym, by nie rzec monstrualnym, zwilżeniu powierzchni tegoż wiadomą cieczą?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie. Koty nie robią takich rzeczy. :)

      Usuń
    2. Oj robią, robią, niestety. Moja Helga wpełza pod kołdrę, smacznie śpi, a na zakończenie sjesty obsikuje w wymyślny sposób, tak że i prześcieradło i materac i kołdra mokrymi się stają, a z wierzchu nic - suchość jak na Saharze!

      Usuń
    3. Wiem, że zdarzają się takie wypadki i zwierzaki potrafią narozrabiać, jednak, odpukać, ani Stefan, ani Teo, ani nawet Dzidka nigdy takiego numeru nie wykonali i mam nadzieję, że nie wykonają :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Mina obrażona, bo ktoś śmiał fotografować Kota ;)

      Usuń
  4. Swojego czasu sam osobiście lubiłem chować się za wersalką. Na szczęście w lokum obecnie zajmowanym przeze mnie taka możliwość nadal istnieje. Fikuśne łóżko z kulkami... nie, nie wiem czy to dobry kierunek :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Koty - kocham Was! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj bidulka bez swojej kociej norki. Za jakiś czas Dzidka na pewno przekona się do łóżka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadniczo już się przyzwyczaiła i stacjonuje na lub pod :)

      Usuń