czwartek, 17 października 2013

Poduszka do klęczenia

To już rok, jak nasz wielki czerwony fotel, na którego oparciu wygniataliśmy lożę, został sprzedany. Do dziś uważamy ze Stefanem, że to niepowetowana strata. Do dziś też nie doczekaliśmy się niczego w zamian. Co prawda Ona przebąkuje od czasu do czasu o nowym fotelu, jednak do końca nie wiadomo, czy ma na myśli fotel rekreacyjny czy też służbowy. Potrzebne są oba, a że ostatnio nie przelewa się nam, pewnie wystarczy tylko na służbowy. Może dzięki temu zacznie się przelewać.

Z braku lepszego rozwiązania wygniatamy sobie nowe loże w oparciu sofy. Przy okazji zadzieramy pazurami  narzutę, którą Ona kupiła za trzydzieści kilka złotych i denerwuje się, gdy ją zaciągamy. Narzucie faktycznie łatwo wyciągnąć nitkę. Niespójna taka jest i niezbyt ścisła, ale to przecież nie nasza wina, tylko projektanta.

Tymczasem na miejscu nieodżałowanego fotela leży teraz poduszka, która jedynie kolorem może do niego nawiązywać. Jest mała, kwadratowa i służyć ma chyba do klęczenia. Ona kupiła ją zaraz po zniknięciu fotela. Zaprosiła gości i uświadomiła sobie, że nie będzie na czym siedzieć. Poszła więc do sklepu po poduszkę, którą można rzucić na podłogę.

Lubię nawet tę poduszkę. Często leżę na niej przednią połową ciała, a tylna zostaje na dywanie. Nie to, że nie mieszczę się w całości. Nic z tych rzeczy! Po prostu tak lubię. Ona śmieje się wtedy, że klęczę. No, może i klęczę. W końcu, jak już mówiłem, wygląda mi to na poduszko-klęcznik dla niegrzecznych dzieci, więc klęczenie jest tu jak najbardziej na miejscu.

Poduszka wyposażona była oryginalnie w zestaw guzików - cztery z jednej i cztery z drugiej strony. Niczego nie zapinały, były po prostu przyszyte. Ona mówi, że guziki, obciągnięte tym samym materiałem co poduszka, służyły czysto do ozdoby. Pewnego dnia zauważyłem, że spod jednego z nich snuje się nitka. Zahaczyłem pazurem, pociągnąłem, pomogłem sobie zębami, nitka puściła, a guzik odskoczył i poturlał się po podłodze. Zerwałem się i skoczyłem za nim. Pacnąłem go łapą. Potoczył się na panele, po których dalej przemieścił się ślizgiem. Był przecież z materiału! Ja za nim, a on ucieka pod stół. Widzę resztki nitki, którą zahaczyłem pazurem. Podrzucam do góry i  łapię. Kątem oka rejestruję Stefana, który obserwuje mnie z zazdrością. Też by popodrzucał sobie guzik, bo to przednia zabawa jest.

W ten sposób pozbawiłem poduszkę sześciu z ośmiu guzików. Pięć urwałem po kryjomu. Przy szóstym przyłapała mnie i zapytała dlaczego zniszczyłem poduszkę, a na dodatek zgubiłem wszystkie oberwane guziki oprócz jednego. No jak to - dlaczego? Musiałem czymś się zająć w oczekiwaniu na nowy fotel!

Pozd.
T.

------------
PS. A Podwładna potwierdza, że zakupy zacznie od fotela służbowego. Teofilowi powinien się jednak spodobać. Inna sprawa, że przeważnie będzie zajęty. ;)

PS 2: Aktualizacja z 22 października - poduszka została pozbawiona wszystkich guzików. ;)



18 komentarzy:

  1. Trzeba mieć nadzieję, że wszystkie "zniknięte" guziki się znajdą :)
    To zadziwiające, ale u nas każdy drobiazg, który spadnie na podłogę (z pomocą lub bez) najpierw ginie, a po kilku dniach lub po nocy, znajduje się na środku dywanu w centralnym punkcie danego pomieszczenia :D
    Czasami, jak coś zgubię, pocieszam się, że mam koty i na pewno coś posłuży do zabawy i zostanie odnalezione ;)
    Pozdrowienia dla Teo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ostatnio zginęły oczy. Na szczęście znalazły się, ale natychmiast zostały wciągnięte odkurzaczem. Musiałam pogmerać w worku odkurzaczowym, by je znów znaleźć ;)

      Usuń
    2. U nas z odkurzacza wyciąga się małe, futrzane piłeczki :D A co z oczami po wyciągnięciu? Trafiły do T. i S.do zabawy?

      Usuń
    3. Oczy zostały umyte pod bieżącą wodą, bo wiadomo, że im paprochów nawpadało pod powieki w tym worku od odkurzacza, a następnie zostały zwrócone T i S.

      Usuń
  2. Och biedaczyska, tak tęsknicie za fotelem. Poduszka to taki substytut. Trzeba sprawić nowy fotel jak najprędzej. No i oczywiście Teo nie byłbyś prawdziwym kotem, gdybyś podarował guzikom. :) Zuch chłopak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano trzeba, zwłaszcza że rok to dużo czasu, by znaleźć nowy fotel ;)

      Usuń
  3. Ale tak całkiem zajęta? Kolanka przecież dobre? :)... No... Z guzikami to dobrze Teofil zrobił :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teofil nie jest nakolankowy. Bywa przytulasem, ale na człowieku nie leży :)

      Usuń
  4. Takie guziki to przeszkadzają w klęczeniu, widać Teofil postanowił uczynić poduszkę bardziej praktyczną ;)

    Pozdrawiamy,
    wiewiórka i koty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tymczasem Teofil urwał kolejny guzik, więc z jednej strony poduszka jest ich już zupełnie pozbawiona.

      Usuń
  5. Oj Teofilku przecież skoro zabrano Ci fotel miałeś pełne prawo zająć się guzikami :-) Co będzie jednak jak już wszystkie guziki zostaną urwane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zostały. Teraz będą jeden po drugim wciągane do odkurzacza, przez przypadek rzecz jasna ;)

      Usuń
  6. W jakim celu dwunżni produkują guziki? Chyba tylko dwunożny o bardzo małym rozumku nie domyśli się,że służą one wyłącznie kotom.Rozumiem ,że służbowy fotel zajęty będzie prze Teo,który musi gdzieś służbowo sypiać.

    OdpowiedzUsuń