środa, 25 września 2013

Zapach psa

Dawno go nie było. Ona twierdzi, że wyprowadził się półtora roku temu. Bardzo możliwe, bo już prawie zapomniałem, że w ogóle był. Jednak kiedy stanął w drzwiach, od razu go poznałem.
Nasz były Pies odwiedził nas w tym miesiącu i został cały tydzień.

Gdy tylko wszedł, przypomniałem sobie, jak fantastycznie pachniał. Gdy wracał ze spaceru, zawsze przynosił na sobie nieznane i tajemnicze wonie. Po powrocie ze dworu kładł się w łazience albo w kuchni, a ja szedłem za nim, aby potarzać się chwilę w jego ogonie, poocierać o łapy i ponapawać tymi fascynującymi zapachami. Strasznie się o to wkurzał, uciekał, a raz nawet pokazał zębiska. Ona twierdziła, że to dlatego, że czepiałem się go jak rzep psiego ogona. Czepiałem się, to fakt, czepiałem się ogona, to też fakt, jednak rzepa sobie wypraszam.

Tym razem, ponieważ tak długo już nie miałem z nim do czynienia, wydał mi się jeszcze bardziej pachnący niż kiedykolwiek wcześniej. Dopadłem go już w przedpokoju, a potem poszedłem za nim do kuchni i tradycyjnie zacząłem wąchać mu łapy. Ponieważ tak długo nie miał ze mną do czynienia, wkurzył się szybciej niż dotychczas. Nie odważył się jednak pokazać zębisków, ja za to pogroziłem mu łapą, co możecie zaobserwować na poniższym nagraniu z ukrytej kamery.

video

Pies przywiózł ze sobą torbę pełną różnych pyszności, wśród których szczególnie zafascynował mnie niebiańsko pachnący gryzak. Ona twierdzi, że gryzak cuchnął, nie pachniał, ja jednak uważam, że był doskonały, również w smaku. Ponoć zrobiono go z kawałka wołu. Ukryta kamera nagrała film o moim jedzeniu gryzaka oraz o próbach dostania się do paczki z psimi kulkami. Chciałem opublikować tutaj oba te filmy, jednak Ona mówi, że co za dużo to niezdrowo, wystarczy film o wąchaniu łap. Dwa pozostałe obiecała umieścić na Facebooku. Mam nadzieję, że to zrobi.

Na zdjęciu poniżej możecie za to zobaczyć, jak z poświęceniem pilnuję Psu smakołyka do czyszczenia zębów oraz kości pochodzącej od niezidentyfikowanego zwierzęcia.


Próbowałem parę razy podprowadzić mu ów smakołyk, również pięknie pachnący, z miski. Chciałem przeczyścić nim swoje zęby, okazał się jednak być niekompatybilny z moją paszczą.

Niestety po raz kolejny przekonałem się, że dysponujemy zbyt małym balkonem. Każdego ranka po śniadaniu pies zajmował cały balkon, a my ze Stefanem musieliśmy obejść się smakiem i czekać na swoją kolejkę.


 Musze dać jej do zrozumienia, by rozejrzała się za inną miejscówką, najlepiej z takim balkonem, jak u pana T.

A tymczasem podsłuchałem, że Pies znów ma zamiar się u nas pojawić i to już jutro. Idę przeczyścić nos, by żadna fantastyczna psia woń mi nie umknęła. Mam nadzieję, że przywiezie gryzaki.

Pozdr.
T.
--------------
PS. A Podwładna doda tylko, że pies Drops, znany kiedyś jako Niuniek, ma się dobrze i pozdrawia uprzejmie. ;)