niedziela, 6 października 2013

Kilka słów dla prasy

Wydało się. To po to były te zdjęcia, przy okazji których naprawiona została szafa. Jesteśmy w gazecie - Stefan, ja i Ona. Ona pozuje do zdjęć i opowiada o tym, jak to ja piszę bloga, ja pozuję starając się czmychnąć, gdy tylko nadarzy się okazja, a Stefan pozuje ujawniając skrywane dotychczas ciągoty ku modelingowi.

Cała ta akcja kosztowała mnie dużo nerwów, stresu i wymagała sporego poświęcenia. W sumie, jak teraz o tym myślę, dziwię się, że w ogóle dałem się na ten cyrk namówić. Podczas sesji Ona zamknęła drzwi od sypialni, żeby żaden z nas nie schował się pod łóżko. Nie lubię zamkniętych drzwi do sypialni. Świadomość, że nie mogę ukryć się w jedynym miejscu, gdzie trudno mnie dosięgnąć, przyprawia mnie o gęsią skórę. Dlatego na widocznym w gazecie zdjęciu mam taką, a nie inną minę. Na dodatek z wrażenia nie domknęła mi się paszcza, a jak wiecie, po ekstrakcji kła mam z domykaniem pewne problemy.

Stefan natomiast odnalazł w pozowaniu swe nieznane dotąd powołanie. Prężył się i wyginał na komendę patrząc w obiektyw albo udawał, że daje Jej buziaka. Nie znałem go od tej strony. Ona przecież często robi nam zdjęcia i Stefan nigdy nie zdradzał zamiłowania do modelingu. Widać trzeba było profesjonalnych fotografów, by obudzić drzemiący w nim potencjał. Jeszcze będzie o nim głośno, ja wam to mówię.

Dzidka oczywiście nie brała udziału w sesji. Musielibyśmy specjalnie sprowadzić ją tu z jej obecnego miejsca zamieszkania. To żadna różnica jednak, że jej nie było. Przecież gdyby nawet była obecna, i tak nie chciałaby z nikim gadać, o pozowaniu nie wspominając.

Ona nie powiedziała nikomu, że ma zamiar lansować nas w gazecie. Nikomu oprócz autorów zdjęć. Mówi, że nie chciała zapeszać. Nam coś tam raz czy dwa przebąknęła, ale myślałem, że żartuje, bo skąd niby? W gazecie?!

To jednak całkiem przyjemne uczucie, obejrzeć się na zdjęciu w prasie. Pal licho niekorzystną minę. Jestem sławnym autorem kociego bloga! Następnym krokiem będzie książka. Muszę ją ponaglić, żeby czym prędzej zajęła się tym tematem w moim imieniu. Tymczasem obejrzyjcie pozostałe zdjęcia ze wspomnianej sesji.

Pozdr.
T.









---------
PS. A Podwładna nie ma nic do dodania ponad to, że dziękuje foto&mohito za udane zdjęcia, a Ani Dąbrowskiej za zadanie pytań :)