piątek, 12 grudnia 2014

Świąteczna zbiórka na koty

Słuchajcie, trochę dałem ciała i zapomniałem wcześniej Was zawiadomić. Ale lepiej późno niż wcale, więc szybko mówię, o co chodzi. A mówię przede wszystkim do moich sympatyków z Trójmiasta i okolic. Chociaż gdyby ktoś chciał z dalszych rejonów przybyć, to będziemy bardzo szczęśliwi.

Jutro i pojutrze w Galerii Bałtyckiej jest zbiórka przedświąteczna na Pomorski Koci Dom Tymczasowy. Będą do kupienia kalendarze na Nowy Rok i całe mnóstwo gadżetów i ozdóbek, które dziś jeszcze zalegają u nas w sypialni, ale już jutro będą na stoisku.


Gadżety są wszystkie ręcznie robione. Z tego co widziałem, są miśki z włóczki, kolczyki z filcu, wisiorki z obrazkiem, ozdoby na choinkę i wiele innych rzeczy, które są na razie u innych Podwładnych innych Kotów.

Kalendarz jest o kotach, psach i innych zwierzętach. Bardzo elegancki.


Więc w każdym razie, razem z Nią zapraszamy Was bardzo. Możecie kupić sobie ozdóbkę, kalendarz, albo po prostu wrzucić grosz do skarbonki dla takich kotów jak kiedyś Biała, Ludwik albo ta Adela, która nam zakosiła transporter. 

Akcja startuje jutro (sobota) o 11.00 i potrwa do 20.00. I w niedzielę tak samo. Ona każe mi dopisać, że trzeba się kierować na poziom 0, wejście od Grunwaldzkiej, koło salonu Kruk. 

Jeśli chcielibyście dorzucić jakiś rękodzielniczy gadżet do puli, to też śmiało wpadajcie. :)

A tak było w zeszłym roku (miętosi jakiegoś obcego kota, jak widać na załączonym obrazku):



Pozdr.
T.
----------
PS. A Podwładna dołącza się do zaproszenia. Będzie tam osobiście w niedzielę od 11.00 do 14.00. :)

***
PS 2. Należy się update. Podczas dwóch dni zbiórki, dzięki sprzedaży kalendarzy, ekotoreb, magnesów i pięknego rękodzieła, przekazanego przez sympatyków i przyjaciół, w skarbonkach PKDT znalazło się... 5000 zł! Wielkie dzięki dla wszystkich, którzy byli, wspierali, ofiarowali i pomagali :)


niedziela, 7 grudnia 2014

Od przybytku głowa nie boli

Nie wiem, co się dzieje, ale u nas ostatnio na bogato. Dostaliśmy nowe miejsca do leżenia. I to żeby jedno! Dostaliśmy trzy z dachem i dwa bez. A wcale nie byliśmy specjalnie grzeczni.

Najpierw przyjechały białe, pluszowe poduszki na parapet. Wcześniej w tym miejscu leżały równie pluszowe poduszki, ale w bardzo gustowny lamparci rzucik, z którym było nam bardzo do twarzy. Uwielbialiśmy na nich leżeć. Niestety, Ona orzekła, że nie pasują do nowego wystroju sypialni, Oddała poduszki Dzidce, a nam sprawiła białe. Chyba sobie je sprawiła! Stefan jakoś dał się przekonać. Ja nie. W bieli nie jest mi do twarzy, a poduszki dziwnie szeleszczą pod łapami. Dlatego jeśli przez przypadek znajdę się na parapecie, obchodzę je szerokim łukiem. Czyli stąpam po wąskim pasku parapetu, który pozostał.


Potem przyjechał dwa szare transportery. Musicie bowiem wiedzieć, że zostaliśmy bez transporterów. Duży już dawno przejęła Dzidka. Mały zabrała jedna kocica z Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego. Wszystko te kocicie kotu rozgrabią....

Transportery przyjechały w odstępie kilku tygodni. Pierwszy stanął w dużym obok telewizora. Ona postanowiła nie chować go szafy. Podsłuchałem, jak mówiła, że to dlatego, abyśmy nie kojarzyli go z wyprawą do weterynarza. Będę musiał więc byś podwójnie czujny, jak przyjdzie co do czego. Do weterynarza zabrać się nie dam! Nawet w nowym transporterze.

Początkowo toczyliśmy ze Stefanem walkę o to, kto będzie spał w transporterze. Jakoś tak zazwyczaj wychodziło, że ja. Wkrótce jednak przyjechał drugi, taki sam. Stanął obok pierwszego i nasze kłótnie skończyły się, jak widać.

No i wreszcie - przebój ostatnich dni, mój absolutny faworyt. Namiot z filcu! Z miejsca zdobył moje uznanie. Śpię w nim, kiedy tylko się da. Jeśli akurat w środku przebywa Stefan, daję mu delikatnie do zrozumienia, aby przeniósł się do transportera. Nie znaczy to jednak, że porzuciłem definitywnie torbę z Piotra i Pawła. Co to, to nie. Torba zawsze będzie miała specjalne miejsce w moim sercu.



Jestem zachwycony rozwojem wypadków. Jak tak dalej pójdzie, może w końcu dostaniemy drapak-drzewo. Wtedy już zupełnie nie będziemy wiedzieli, które miejsce wybrać do spania. No, ale cóż. Od przybytku głowa nie boli, prawda?

Pozdr
T.
-------------
PS. A Podwładna doda, że Koty kazały przekazać, że pozdrawiają serdecznie Pana Damiana ze sklepu na Pilotów i dziękują za transportery Guliwer w rozmiarze 2. :)

PS. Podwładna przyzna się jeszcze bez bicia, że zakosiła Kotom poduszkę z filcowego namiotu. Jest biała i pluszowa i idealnie pasuje do wystroju sypialni. Koty tymczasem dostały kraciastą. Nie protestują. :)