niedziela, 7 grudnia 2014

Od przybytku głowa nie boli

Nie wiem, co się dzieje, ale u nas ostatnio na bogato. Dostaliśmy nowe miejsca do leżenia. I to żeby jedno! Dostaliśmy trzy z dachem i dwa bez. A wcale nie byliśmy specjalnie grzeczni.

Najpierw przyjechały białe, pluszowe poduszki na parapet. Wcześniej w tym miejscu leżały równie pluszowe poduszki, ale w bardzo gustowny lamparci rzucik, z którym było nam bardzo do twarzy. Uwielbialiśmy na nich leżeć. Niestety, Ona orzekła, że nie pasują do nowego wystroju sypialni, Oddała poduszki Dzidce, a nam sprawiła białe. Chyba sobie je sprawiła! Stefan jakoś dał się przekonać. Ja nie. W bieli nie jest mi do twarzy, a poduszki dziwnie szeleszczą pod łapami. Dlatego jeśli przez przypadek znajdę się na parapecie, obchodzę je szerokim łukiem. Czyli stąpam po wąskim pasku parapetu, który pozostał.


Potem przyjechał dwa szare transportery. Musicie bowiem wiedzieć, że zostaliśmy bez transporterów. Duży już dawno przejęła Dzidka. Mały zabrała jedna kocica z Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego. Wszystko te kocicie kotu rozgrabią....

Transportery przyjechały w odstępie kilku tygodni. Pierwszy stanął w dużym obok telewizora. Ona postanowiła nie chować go szafy. Podsłuchałem, jak mówiła, że to dlatego, abyśmy nie kojarzyli go z wyprawą do weterynarza. Będę musiał więc byś podwójnie czujny, jak przyjdzie co do czego. Do weterynarza zabrać się nie dam! Nawet w nowym transporterze.

Początkowo toczyliśmy ze Stefanem walkę o to, kto będzie spał w transporterze. Jakoś tak zazwyczaj wychodziło, że ja. Wkrótce jednak przyjechał drugi, taki sam. Stanął obok pierwszego i nasze kłótnie skończyły się, jak widać.

No i wreszcie - przebój ostatnich dni, mój absolutny faworyt. Namiot z filcu! Z miejsca zdobył moje uznanie. Śpię w nim, kiedy tylko się da. Jeśli akurat w środku przebywa Stefan, daję mu delikatnie do zrozumienia, aby przeniósł się do transportera. Nie znaczy to jednak, że porzuciłem definitywnie torbę z Piotra i Pawła. Co to, to nie. Torba zawsze będzie miała specjalne miejsce w moim sercu.



Jestem zachwycony rozwojem wypadków. Jak tak dalej pójdzie, może w końcu dostaniemy drapak-drzewo. Wtedy już zupełnie nie będziemy wiedzieli, które miejsce wybrać do spania. No, ale cóż. Od przybytku głowa nie boli, prawda?

Pozdr
T.
-------------
PS. A Podwładna doda, że Koty kazały przekazać, że pozdrawiają serdecznie Pana Damiana ze sklepu na Pilotów i dziękują za transportery Guliwer w rozmiarze 2. :)

PS. Podwładna przyzna się jeszcze bez bicia, że zakosiła Kotom poduszkę z filcowego namiotu. Jest biała i pluszowa i idealnie pasuje do wystroju sypialni. Koty tymczasem dostały kraciastą. Nie protestują. :)

6 komentarzy:

  1. Ale fajnie! Macie do wyboru, do koloru ;) Najbardziej mi się podoba filcowy namiot ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale szczęśliwe kotecki !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. No cudne legowiska wszystkie ale filcowe jest the best :-) I panom kocurom w nich do pyszczków :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne różniste miejsca do spania. U nas transporter jest schowany i wyciągany tylko przy wyjazdach do weta, więc jak się pojawia to koty obchodzą go szerokim łukiem.
    Namiot z filcu jest super, jak tak na niego patrzę, to zastanawiam się że może sprawić moim kotom jakieś takie schowki do spania? Długo się przyzwyczajały do tych nowych miejscówek?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. dobry pomysl z transporterem by go nie chowac, tylko juz miejsca brakuje zeby to wszsytko stalo ...:P namiocik sliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Namiocik jest oblegany, chyba będzie trzeba sprawić drugi ;) Nie wiem tylko, czemu kocury takie żółte na tym ostatnim zdjęciu wyszły. ;)

    OdpowiedzUsuń