wtorek, 11 listopada 2014

Paw świąteczny

Podobno dziś było jakieś święto. Nie wiedziałem. Gdybym wiedział, zachowywałbym się rano nieco ciszej, by uszanować świąteczny nastrój. Tymczasem wydawało mi się, że dziś jest najzwyklejszy w świecie wtorek. I że Ona wstanie skoro świt i pójdzie sobie na cały dzień. Albo przynajmniej wstanie nieco później i zasiądzie na cały dzień do komputera.

Dlatego uznałem, że nie powinna mieć do mnie pretensji, jeśli w okolicach godziny szóstej pozbędę się kuli z kłaczków, która od jakiegoś czasu ciążyła mi na żołądku. I tak przecież będzie zaraz wstawała, to przy okazji posprząta, a zaraz potem da nam jeść.

Okazało się jednak, że jest święto. Ona nie wstaje. A przynajmniej nie miała zamiaru wstawać. Zmieniła zdanie, gdy usłyszała mnie i moją kulę z kłaczków, jak walczymy ze sobą. Pojawiła się w przedpokoju i zapytała gdzie puściłem pawia, bo nigdzie go nie widzi. No skoro już pytasz, rzekłem, to w łazience. Trochę puściłem na podłogę, a resztę na dywanik.

Co Wam będę mówił. Nie była zachwycona. Powiedziała, że przegiąłem. Że skoro już muszę puszczać na dywanik, to zachęca, bym robił to, jak dotychczas, na dywanik w przedpokoju. Bo jest on gładki. Dywanik w łazience jest włochaty i nie poddaje się łatwo zabiegom higienicznym. Prosiła, żebym miał włochatość na uwadze, jeśli przyjdzie mi do głowy puścić pawia na dywanik w sypialni, niemniej włochaty. Rzekła, że jeżeli to zrobię, wystawi mi transporter i kuwetę za drzwi. A potem dała nam jeść i poszła z powrotem spać. My też. :)

Tyle z tego dobrego, ze dostałem do polizania moją ulubiona pastę Malt. Powinienem dostawać ją regularnie, nie miałbym wtedy powodów do pozbywania się kulek z kłaczków. Ona jednak zapomina mi ją dawać, a sam nie umiem odkręcić tubki. Ma więc za swoje. Ha.

A swoją drogą, puszczanie pawia z kuli kłaczków o szóstej rano to niezawodna metoda budzenia Podwładnego. Podwładny wstaje bez pudła, zabiera się za sprzątanie, a następnie od razu serwuje śniadanie. Polecam to rozwiązanie wszystkim Kotom.

Pozdr.
T.
-----------
PS. A tymczasem Podwładna zaczęła Święto Niepodległości od wrzucenia do pralki rzeczonego dywanika.