poniedziałek, 22 lutego 2016

To niech ci się zachce

- Teo, co nic nie piszesz na blogu?
- Bo jakoś mi się nie chce, Stef...
- To nich ci się zachce, Teo.


Chorowaliśmy ostatnio. Stef na oko, ja na brzuch. Stefa zaraziła Coco, ktora była u nas na Święta. Ona mówi, że Coco sprzedała Stefowi wirusa. Stef jednak twierdzi, że do żadnej transakcji między nim a Coco nie doszło. Dostał wirusa za darmo. Tak czy inaczej, oko mu się zrobiło mniejsze, czerwone w środku i zaropiało. Sprawa ciągnęła się od stycznia. Były w użyciu różne krople i dopiero ostatnio udało sie kwestię oka ogarnąć.

Podczas jednej wyprawy do weterynarza Stef tak się wiercił w transporterze, że urwał uchwyt. Ona mówiła potem, że bardzo się oboje zdenerowali. Stef, bo wylądował w transporterze na ziemi. Ona -  z tego samego powodu. Od tej pory do transportera przyczepiony jest mocny pasek. Ona powiedziała jednak, że mamy się obaj odchudzać. .... .... ....

W odpowiedzi na ten apel dostałem sensacji żołądkowych. Narzygałem o 3 nad ranem i zrobiłem coś o wiele gorszego. Na szczęście zdążyłem do kuwety. Szczegółów Wam oszczędzę, ale tylko dlatego, że Ona nalega. W każdym razie, za karę byłem dwa razy u weta. Dostałem igłą w tyłek i tabletki na wynos. Nie dałem sobie ich jednak zaaplikować. Spieniłem się i zaśliniłem tak, że nie nadążała wycierać.

Już jest ze mną lepiej. Ciągle jednak mam szlaban na jogurt, co mnie wielce smuci. I jak ma mi się zachcieć pisać w takiej sytuacji?

Pozdr.
T.
-------------
PS. Podwładna tym razem nie ma nic do dodania, oprócz tego, że ma nadzieję, iż chłopaki oszczędzą jej kolejnych sensacji zdrowotnych. :)

4 komentarze:

  1. Biedaki, współczuję wszelkich sensacji i mam nadzieję, że wszystko pójdzie ku lepszemu.
    A jakby tabletkę rozpuścić w małej ilości wody i podać strzykawką? Wstrzyknięty szybko płyn automatycznie jest połykany i nie ma problemu ze spienieniem się.

    życzymy zdrowia i pozdrawiamy,
    wiewiórka i Haker

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewiórko, to własnie tak było z tą tabletką. Została rozpuszczona i próbowałam podać ją strzykawką. Teo dostał ślinotoku, ledwo go dotknęłam. Spienił się na sam widok. Odpuściliśmy więc.
      Pozdrawiamy!

      Usuń
    2. A... no to nie wiem jak podać tabletkę, jedyne co widziała to u weta podawanie tępą pęsetą głęboko do pyszczka, ale to w domu raczej nie wchodzi w rachubę, zwłaszcza, że potrzeba co najmniej drugiej osoby do trzymania kota. Ale jak Teo ma się lepiej to nie ma sensu użerać się z tabletką.

      Swoją drogą na tym zdjęciu wygląda identycznie jak Haker, normalnie brat bliźniak :)

      pozdrowienia i głaski dla Kotów :)

      Usuń
  2. Cudne chłopaki na tym zdjęciu! Zdrowia życzę i powodzenia w odchudzaniu. To niestety coś co mnie przerasta. Nasza wet mówi, że jedzenie nie ma prawa stać w miskach. Dajesz, jedzą i resztę zabierasz. Ale nam jakoś trudno to wprowadzić przy sześciu kotach. Tym bardziej, że tylko dwa potrzebują odchudzania.

    OdpowiedzUsuń