środa, 6 kwietnia 2016

[']

Drodzy Czytelnicy. Nie sądziłam, że ten moment nadejdzie tak nagle. Teofil odszedł dziś w nocy. Jego serce nagle przestało bić. To był prawdopodobnie zator. Mimo szybkiego przewiezienia do kliniki, nie można już było mu pomóc.

Chciałabym napisać coś więcej. Myślałam, że pisanie przyniesie mi ulgę. Ale jednak nie, jeszcze nie teraz.

Teo był Kotem jednym na milion. Zostawił mi w sercu wielką, koszmarną dziurę.



15 komentarzy:

  1. Bardzo współczuje, tymbardziej, ze to było niespodziewane, ściskam mocno... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jest bardzo ciężko. Miałam nadzieję, że mi się to śni.

      Usuń
  2. Jak mi strasznie smutno. Kochaliśmy Teo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mi strasznie smutno. Kochaliśmy Teo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Żegnaj Teo. Będę tęsknić za Tobą i Twoimi świetnymi tekstami. Trzymaj się Stefan i opiekuj się Podwładną bo ciężki to czas dla niej :-(

    OdpowiedzUsuń
  5. Smutne. Widać, że dzielny kotek...

    OdpowiedzUsuń
  6. Będzie czekał na Ciebie na Tęczowym Moście...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dopiero dziś zajrzałam na swojego bloga i zobaczyłam Twój wpis.

    Bardzo, bardzo Ci współczuję. Wiem jak to ciężko stracić kociego przyjaciela, a tak nagle to okropny szok. Teo był niesamowitym kotem i bardzo będzie nam go brakować.
    Uściskam serdeczne Ciebie i Stefana, który też pewnie nie może się odnaleść.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki Wam wszystkim. Ciężko nam ze Stefanem. Ciężko będzie zapełnić tę wielką, wielką lukę, jaką Teo zostawił.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo współczuję. Czytałam regularnie każdy wpis. Jak Stefan to znosi?

    Wierna Czytelniczka Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefan jakoś sobie radzi. W sobotę miał napad tęsknoty z rana, miauczał z godzinę, chodził, kazał sobie otwierać szafy, zaglądał za zasłony i pod stół. Wyraźnie szukał Teofila. Można zaobserwować, że inaczej się zachowuje, np. nie wyleguje już się na oparciu kanapy, gdzie spędzali z Teofilem całe dnie, każdy na swojej poduszce. Stefan nigdy nie był sam, a Teo był ewidentnie przewodnikiem w tym tandemie. Myślę więc, że Stef często go naśladował. To Teo wymyślił, żeby leżeć na tych oparciach np.
      :(

      Usuń
  10. Boooziu ... jak strasznie mi przykro.
    Kochany, wspaniały kotek ...
    Bardzo Tobie współczuję, w końcu te kotki nasze to członkowie rodziny ... cudowne zwierzaczki, zajmują tyle miejsca w naszych sercach,
    Stefus go szuka i rozpacza .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Alison. Smutek to jest rzeczywiście przeogromny. :(

      Usuń
  11. Współczuję. Doświadczyliśmy tego w listopadzie.

    OdpowiedzUsuń