niedziela, 13 marca 2016

Spadający Anioł

Mówiłem Wam już, że mamy w domu Anioła? Ze skrzypcami na dodatek. Anioła Ona kiedyś dostała na urodziny. Było to milion lat temu. O tym, że to Anioł, świadczą ponoć skrzydła, które ma na plecach. Hm, myślałem, że takie ze skrzydłami nazywa się ptak. Ale niech jej będzie.

Anioł zdobi stolik z telewizorem, na którym lubimy ze Stefanem siadywać, kiedy jest otwarty balkon. Wieje nam wtedy po łapach, więc ewakuujemy się na wyższe kondygnacje. Zazwyczaj udaje się nam przebywać na stoliku bezkolizyjnie z Aniołem.


Ostatnio jednak Anioł zaliczył wpadkę. Było to tak: Ona poszła myć zęby wieczorem, a my ze Stefanem kotłowaliśmy się w dużym. Objęliśmy zakresem naszej zabawy również stolik pod telewizor. Nie wiem w sumie, jak to się ostatecznie stało. Faktem jest, że Anioł postanowił się ewakuować i spadł. Ona usłyszała z łazienki stłumione stuknięcie, a gdy przyszła do dużego, Anioł leżał w donicy. Głową w dół.


Aż jej ręka zadrżała, jak robiła to zdjęcie. Podniosła Anioła, otrzepała, postawiła na miejsce i powiedziała, że mamy cholerne szczęście, że Anioł nie rąbnął głową o rant donicy. I że jest w jednym kawałku. I przywołała historię sprzed lat, kiedy to nocował u nas kot Edek z Tczewa ze swoją Podwładną. Edek rozrabiał w nocy jak pijany zając i strącił Anioła, który wtedy stacjonował na znacznie wyższej półce. Spadający Anioł wyrżnął w kant wspomnianego stolika, w rezultacie czego został skrócony o głowę.


Udało sie go wtedy uratować, ale do dziś ma bliznę po tej tragedii. Staramy się go teraz omijać szerokim łukiem. Nie chcemy, żeby sobie krzywdę zrobił.
Pozdr.
T.
------------
PS A Podwładna doda tylko, że to nie było milion lat temu, te urodziny. Tylko najwyżej tysiąc. ;)