Stefan

Rodowity Lubliniak, przysposobiony w lubelskiej klinice weterynaryjnej przy ulicy Franciszka Stefczyka. Miał więcej szczęścia niż Dzidka i jej rodzeństwo, bo wraz z siostrą został przekazany lekarzom, którzy mieli zająć się znalezieniem im nowych domów.

Stefan dołączył do Dzidki, która w dużym lubelskim mieszkaniu jeszcze jakoś go tolerowała. Jednak gdy okazało się, że Stefan przyjechał razem z nią do Gdańska, zmieniła zdanie i obraziła się na pół roku. Stefan nic sobie z tego nie robił, bo jest wielkim fanem Dzidki. Gdy tylko pojawia się ona w polu widzenia, zwłaszcza po długiej nieobecności, Stefan chodzi za nią krok w krok, kładzie się na sąsiednim krześle albo obok na parapecie.

Stefan jest tak zwanym kotem nakolanowym, a czasem też nadbrzusznym. Lubi być noszony na rękach. Nie lubi pracować i nie lubi też, jak Podwładna pracuje na komputerze. Przychodzi wtedy i kładzie się na stole tak, żeby jego głowa spoczywała na ręce operującej myszką, a odwłok skutecznie zasłaniał klawiaturę.

Ulubioną rozrywką Stefana jest nagniatanie niebieskiego, polarowego szlafroka. Gdy tylko szlafrok pojawi się na łóżku, Stefan mu nie przepuści. Dopada go i miętosi przednimi łapami. Dobrze, że szlafrok nic nie czuje, bo Stefan wtedy w ekstazie wysuwa pazury.

Stefan kocha wszystkich ludzi i zwierzęta i jest jedynym kotem, który wychodzi do dzieci, jeśli jakieś przypadkiem przyjdą w odwiedziny.